Catherine Marshall i Mary Ryder (red.)
Irlandzka prasa akademicka, 224 s
Przedwczesna śmierć genialnego artysty wywołuje szok dla systemu. Praca całego życia zostaje szybko wyostrzona, podobnie jak obiektyw aparatu ustawiający się na niegdyś poruszającym się, teraz nieruchomym obiekcie. Poprzez ten proces krystalizacji obserwujemy całą ich karierę jako konsekrowaną całość, jakbyśmy widzieli ją niezakłóconą po raz pierwszy. Z tego retrospektywnego przeglądu wyłania się dziedzictwo, w pełni ukształtowane i świetliste.
Opublikowany w czerwcu 2019 r. katalog raisonné twórczości irlandzkiej artystki Janet Mullarney zapewnił pewne archiwalne pocieszenie w tym względzie po smutnej wiadomości o śmierci artystki 3 kwietnia 2020 r. Katalog, często tworzony pośmiertnie, dużym wysiłkiem i kosztem, raisonné to obszerny i opatrzony adnotacjami zapis praktyki artystycznej, mający na celu dostarczenie przyszłym badaczom kompendium wszystkich znanych dzieł. Jednak ta skrupulatnie skomponowana monografia, która kataloguje twórczość Janet od dzieciństwa do 2019 r., nie jest niezależnym opracowaniem akademickim, ale przypomina raczej intymną współpracę, w której słowa artystki odbijają się echem wśród słów jej szanowanych kolegów i najbliższych przyjaciół. W ten sposób książka osiąga rzadkie połączenie rygoru archiwalnego, krytycznej kontekstualizacji i osobistej refleksji nad życiem i twórczością artysty.
W preambule redakcyjnej nawiązuje się do faktu, że Janet przez ponad 50 lat mieszkała między Irlandią a Włochami, porównując to „geograficzne rozwidlenie” do swoistej Joyceowskiej pozycji wygnania, z której ojczyznę można było obserwować „z wyrazistością odległości”. Taka marginalność, jak sugerują redaktorzy, mocno przeniknęła także jej twórczość w różnych formach sztuki, co widać w jej pogoni za „figuratywnością, gdy świat pragnął abstrakcji”; w swej kompetencji rzeźbiarskiej, „kiedy awangarda potępiała te umiejętności”; oraz w jej trwającym całe życie tworzeniu dzieł sztuki „architektonicznych i obiektowych” w czasach, gdy „wydawało się, że rzeźba zmierza w stronę wideo i fotografii”. Redaktorzy twierdzą, że rozległe podróże Janet nauczyły ją „w równym stopniu sztuki i życia”, a jej twórczość ostatecznie kierowała się „poszukiwaniem psychicznej wolności i równowagi”.
W tej książce skatalogowano niemal obszerne archiwum ponad 400 dzieł, wraz z dokumentacją studyjną i zdjęciami instalacji z kluczowych wystaw w irlandzkich i międzynarodowych miejscach, w tym The Model w Sligo, Irlandzkiego Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Dublinie i Casa Masaccio w Toskanii we Włoszech . Indywidualna wystawa Janet „The Perfect Family” w The Model w 1998 r. odegrała dla mnie, jako studenta sztuki, kluczową rolę; Wspominam to żywo i z wielkim sentymentem. Być może najbardziej wstrząsające było użycie przez nią nasyconych kolorów – jasnych pigmentów cynobrowych, lazurowych i szafranowych, tak odurzająco kontrastujących ze stonowaną irlandzką paletą kolorów tamtej epoki. Nieograniczone do cokołów ani ścian, jej rzeźby zdawały się dziko zajmować każdy zakątek galerii, zwisając niczym akrobaci z sufitów lub gnieżdżąc się w materacach na podłodze. Pozornie anachroniczne praktyki historii sztuki, które badaliśmy w książkach – takie jak asamblaż rzeźbiarski, bricolage i Arte Povera z lat 1960. – zostały ośmielone i ożywione w tym olśniewającym przedstawieniu. Inscenizacja teatralna z ręcznie wykonanymi postaciami, znalezionymi przedmiotami i meblami o innym przeznaczeniu – takimi jak podziurawione drewniane ławki, zużyte materace i zardzewiałe metalowe ramy łóżek – z implikacjami instytucjonalnymi – uwypukliła ludzkie słabości. Dla mnie przedstawienie wywołało paradoksy duszy; wydawało się jednocześnie fantazyjne i poważne, starożytne i nowoczesne, demoniczne i święte, wyjątkowe, ale dziwnie uniwersalne. Jej przemówienie jako wykładowcy wizytującego w Sligo IT w tym samym roku okazało się równie stymulujące i hojne. W jej obecności artystyczne życie artysty wydawało się niezwykle egzotyczne.
Bez wątpienia cechą charakterystyczną twórczości Janet jest odlew figurek renegatów, do których z tak czułością nakłoniła. Można spotkać arlekiny, akrobatów, tancerzy i skrzydlate stworzenia wykonujące piruety, skaczące i szybujące w przestrzeni. Momenty statyczne są przesiąknięte wieloma postaciami, które słodko śpią w wykonanych na zamówienie łóżkach lub są zaangażowane w jakąś formę praktyk religijnych, takich jak medytacja lub modlitwa. Wiele figurek ma jaskrawo pomalowane dłonie, noszone jak kolorowe rękawiczki; inni noszą wyszukane nakrycia głowy, jakby sygnalizując jakiś egzystencjalny ciężar. Wiele wczesnych dzieł nawiązuje do tradycji modernistycznej, z wyrafinowanymi formami i polerowanymi fornirami; jednakże rzeźby Janet częściej miały celowo surowe wykończenie, jakby nawiązujące do prehistorycznych artefaktów wyrzeźbionych przez naszych przodków w kamieniu, drewnie i kości. Ponadczasowa chęć sięgnięcia do zamierzchłej przeszłości została podkreślona w małej drewnianej figurce, Bez tytułu (Ja w 3000 roku p.n.e.) (1983).
Jak zauważył Declan McGonagle w swoim eseju z katalogu, dzięki pracom Janet możemy postrzegać ludzi jako część szerszej historii, i to właśnie z tego „zbiornika znaczeń” ona czerpała, tworząc pracę. Znajdujemy relikt odniesień kulturowych – od bóstw hinduskich i celtyckich, ikonologii chrześcijańskiej i afrykańskiej sztuki plemiennej, po mitologię średniowieczną, meksykańską sztukę ludową i karnawał – często przekazywanych poprzez symboliczne tworzenie form zwierzęcych, przede wszystkim psów, ptaków i osłów i byki. Stworzenia te pomogły artyście kultywować bogate i niepowtarzalne słownictwo, w którym wewnętrzne odkrycia, przemiany i emocje rozmawiają z zachowaniami i kodami społecznymi. McGonagle komentuje także „przestrzeń pomiędzy” zamieszkiwaną przez te stworzenia, generując napięcie pomiędzy „oswojonym i nieokiełznanym”, domowym i dzikim, pobożnym i profanum – pomiędzy „psem” a „wilkiem”. Jak opisano w innym tekście przyjaciółki i koleżanki z pracy, Alice Maher, Janet stworzyła „człowieka/zwierzę/bestiariusz/plemię, które naprawdę należy do niej i tylko do niej”.
Będąc mistrzynią rzeźbiarską o pozornie niewyczerpanej wiedzy na temat materialności, rzemiosła i formy, Janet była także znakomitą malarką i rysownikiem, czego dowodem jest szeroka gama prac 2D żywo reprodukowanych w tej książce. Szczególnie efektowny jest cykl prac malarskich na papierze z 1996 roku – m.in W kącie, Abstynencja papierosowa oraz To też było przejrzyste – przywodzą na myśl erotyczny ekspresjonizm współczesnych artystek, takich jak Marlene Dumas.
Początkowe i końcowe wersy książki są słusznie zarezerwowane dla Janet. Notatka jej artysty jest jedną z najbardziej znaczących, jakie spotkałem na temat kultywowania prostoty w sztuce i życiu. Opisuje podróże jako dające jej „ciekawy wgląd w różne sposoby robienia różnych rzeczy; naprawiania tego, czego nie da się naprawić, intuicyjnego myślenia, wycinania narożników dzięki przenikliwej inteligencji, radzenia sobie z godną podziwu pomysłowością, doskonałego rzemiosła oraz starożytnej tradycji i świętowania. Niewiele jest rzeczy bardziej magicznych niż słuchanie, jak artysta dyskutuje o tym, jakie znaczenie mają dla niego jego materiały. Tylko ze względu na poniższe stwierdzenie książka ta jest prezentem dla młodych artystów na całym świecie:
„Uwielbiam rzeźbę. Uwielbiam powietrze, którego potrzebuje wokół siebie, przestrzeń, którą zajmuje, wrodzoną zmysłowość. Uwielbiam marzyć o tym, gdzie i jak będzie oddychać tym powietrzem, teatralność instalacji. Kocham drewno za jego ludzkie ciepło, a figurę za bliskość. Kocham też wosk za jego smutek, papier i tekturę za to, czym są, glinę za plastyczność i kruchość, gąbkę za jej śmieszność i papier-mache za jej biedę. Kolor, rysunek, farba, faktura, maski – zwierzęce i nie, malowane i nie tylko, pomagają mi znaleźć odpowiedź w poszukiwaniu własnej prawdy, anonimowości i uniwersalności.”
Trudno wyobrazić sobie historię irlandzkiej rzeźby bez wyjątkowego i buntowniczego wkładu Janet Mullarney. Rzeczywiście, zamawiając artykuły do setnego numeru VAN poświęconego rzeźbie (marzec/kwiecień 100 r.), jednym z moich głównych priorytetów było zamieszczenie artykułów na temat twórczości Janet. Opublikowana rozmowa Janet z artystą z Belfastu, Johnem Raineyem, jest absolutnym zachwytem, tym bardziej wzruszającym, że kilka tygodni później dowiedzieliśmy się o jej śmierci.1 W tym wywiadzie nawiązała do Degasa Mały Tancerz (1880-1) jako „niezwykłe, jakby coś, co narodziło się tysiące lat temu i będzie trwało wiecznie”. Najwyraźniej Janet zdawała sobie sprawę ze znaczenia tego katalogu raisonné dla konsolidacji i celebrowania jej ważnego dziedzictwa w dłuższej perspektywie. Taka przewidywalność i retrospekcja odbijają się w jej uwagach końcowych na ostatniej stronie, w których czule stwierdza: „ta publikacja potwierdziła sens mojego życia i jestem z tego dumna”.
Joanne Laws jest redaktorem funkcji Arkusz aktualności artystów wizualnych.
Żanet Mullarney autorstwa Catherine Marshall i Mary Ryder (red.) jest dostępna w Irish Academic Press.
irishacademicpress.pl
Komentarz
1 „Przestrzeń inscenizacyjna: rozmowa Johna Raineya i Janet Mullarney”.