Pracuję jako ilustrator na pełen etat od około 30 lat. Miewałem krótkie okresy, w których nic się nie działo, ale na szczęście było ich niewiele, a ja byłem cały czas zajęty pracą i teraz mogę na tym godnie zarobić. Zaczynałem od ilustracji książek dla dzieci, tak jak ty, ale zawsze przeszkadzało mi, że im starsi czytelnicy dorastali, tym mniej ilustracji się pojawiało. Zawsze pytałem: „Dlaczego tak się dzieje? Co jest złego w tym, że dorośli mają książki obrazkowe?”
Pracując nad różnymi płatnymi projektami, książkami, magazynami, okładkami albumów i mapami, zacząłem pracować nad osobistym projektem, opartym na nerdowskim życiu miłosnym laureata Nagrody Nobla i znanego seks-pesta, Williama Butlera Yeatsa. Słyszałem od prezesa Yeats Society, Stelli Mew, jak Yeats oświadczył się swojej muzie, Maud Gonne, nie mniej niż cztery razy i za każdym razem został odrzucony. Niezrażony, poczekał, aż jej córka dorośnie, a następnie oświadczył się jej.

To była historia, którą należało opowiedzieć, ale w zabawny sposób. Nikt wcześniej nie potrafił rozśmieszyć Yeatsa, więc byłem dość zdenerwowany. Zacząłem to jako serię limitowanych odbitek, które trafiły na wystawę zatytułowaną „Yeats in Love”, najpierw pokazaną w Sligo, a potem w całym kraju. Okazało się, że odniosła większy sukces, niż sobie wyobrażałem. Nie zostałem ekskomunikowany ze Sligo, a mój samochód został podpalony; wręcz przeciwnie, Yeats Society cieszyło się z żartów.
Jakiś czas później rozmawiałem z redaktorem naczelnym New Island Books, który zasugerował, abym napisał książkę z serii „Yeats in Love”. Ponieważ nie byłem w stanie odpowiednio napisać biografii Yeatsa, która towarzyszyłaby zdjęciom, zamiast tego przeprowadziłem dogłębne dochodzenie i znalazłem wiele cytatów jego współczesnych – niektóre czarujące, niektóre niewiarygodnie złośliwe.
Yeats w miłości została wydana w 2014 r. i szybko wyprzedała pierwsze wydanie, co doprowadziło do wydania drugiego. Została zauważona przez Toma Foleya, ówczesnego ambasadora Stanów Zjednoczonych w Irlandii, który stał się mentorem i wielkim zwolennikiem mojej pracy, zwłaszcza pomagając mi z moją okropną gramatyką. New Island Books również bardzo mnie wspierało w moich dążeniach do udostępniania książek obrazkowych dorosłym i wyprodukowaliśmy więcej: A co jeśli...?, książka o historycznych „co by było, gdyby” i Kolejny piękny bałagan, w którym przedstawiono osobliwe i zabawne sposoby umierania.
Czwarta książka ukazała się w 2023 roku i była moim pierwszym, nerwowym krokiem w kierunku gatunku powieści graficznych. Pomysł na książkę zrodził się podczas moich badań do Yeats w miłości: że wielcy irlandzcy pisarze minionych lat byli naprawdę okropni, podli i złośliwi w stosunku do siebie nawzajem. Ponadto żadna z kobiet nie wydaje się być szeroko chwalona wśród nich.

Złożyłem propozycję Edwinowi Higelowi z New Island, który zgodził się, że jest tam jakaś historia. Po kilku nieudanych próbach zdecydowałem, że rozwinę ją jako powieść graficzną. Wydawało się to mieć sens, ponieważ zawierało niemal wyłącznie gagi wizualne. Cała rzecz miała miejsce w przepięknym otoczeniu Biblioteki Narodowej Irlandii, a według osób znających się na tych rzeczach, powieści graficzne są teraz popularne.
Moja poprzednia praca jako dyrektora artystycznego filmu i telewizji nagle trochę wróciła; zacząłem od rozplanowania podstawowych ujęć, tak jak robi się to w przypadku storyboardu. Napisałem to jak scenariusz filmu, co znacznie ułatwiło sprawę i pozwoliło uniknąć długich opisowych fragmentów. Ponadto było to dość solidne i łatwe do podzielenia na sekcje. Miało początek, środek i (w końcu) koniec, więc byłem gotowy.
W tym momencie wciąż pracowałem na papierze z piórem i tuszem, co oznaczało, że wykonanie tego projektu zajęło mi niezwykle dużo czasu. Z wyjątkiem świętego Graala dla ilustratorów, okładki przewodnika RTÉ na Boże Narodzenie, musiałem opróżnić biurko i odrzucić wszystkie inne prace, aby to zrobić. W moim biurze było tak zimno w nocy, że musiałem zbudować dodatkowe biurko w salonie, abym mógł napisać kilka stron w cieple i od czasu do czasu przywitać się z rodziną. To było takie intensywne.
Po tygodniach męki zdecydowałem się na tytuł powieści graficznej – Klub Pisarzy Nocnych – i obiecałem sobie, że nigdy, dopóki żyję, nie narysuję Jamesa Joyce’a. Opublikowaliśmy książkę w sierpniu 2023 r. i została ona dobrze przyjęta przez recenzentów i czytelników. W 2024 r. zwróciła się do mnie Biblioteka Narodowa z prośbą o nabycie wszystkich oryginalnych ilustracji, notatek, scenariusza, bazgrołów, szkiców, błędów i karteczek samoprzylepnych. Z przyjemnością się zgodziłem i całą kolekcję można teraz obejrzeć w Archiwum Biblioteki Narodowej.
Jak na ironię, biblioteka Trinity College w Dublinie również zwróciła się do mnie z prośbą o nabycie oryginałów i pamiątek Yeats w miłości. Postanowiłem przekazać je na pamiątkę mojej matki, która pracowała w Trinity w tamtych czasach – można je również zobaczyć w Long Room po wcześniejszym umówieniu. To był wielki zaszczyt i ekscytacja, że zostałem uwieczniony w dwóch naszych najlepszych instytucjach.

Byłem tak wyczerpany po tym Klub Pisarzy Nocnych że postanowiłem zrobić sobie przerwę od większości zleceń, do których zostałem przydzielony. Obecnie okazjonalnie pracuję dla Rady Hrabstwa Sligo nad ich wyjątkowymi ilustrowanymi mapami spacerowymi, „Sligo Walks”, które pokazują spacerowiczom realistyczny obraz tego, jak wygląda i jak się czuje spacer, zamiast nieco jałowych map Ordnance Survey. To prawdziwa przyjemność pracować nad nimi i jest to duża odmiana od ciągłego siedzenia w biurze. Myślę, że mam jeszcze do zrobienia jedną lub dwie książki, ale nie ma pośpiechu. Cieszę się czasem wolnym z moimi psami i spacerami, a ogólnie nadrabiam zaległości po 18 miesiącach nieustannej pracy.
Po latach oporu w 2024 roku poddałem się i kupiłem iPada, Apple Pencil Pro i aplikację Procreate. Ekran przypominający papier zmienił cały proces. Nienawidziłem uczucia rysowania na szkle, ale ten produkt to zmienił. Świetnie się bawię, eksperymentując i próbując nowych rzeczy. Zdaję sobie sprawę, że mógłbym znacznie ułatwić sobie życie, gdybym stworzył książkę na iPadzie, ale nie żałuję – istnieje archiwum prawdziwego papieru z namalowanymi na nim dziełami sztuki, które każdy może zobaczyć, trzymać i oglądać.

Jako osoba starsza obserwuję, jak sprawy mają się z AI, problemami z prawami autorskimi, plagiatem i jawną kradzieżą, i jestem dość smutny z powodu młodych ilustratorów, którzy dopiero zaczynają. To musi być naprawdę trudne. Myślę, że w społeczeństwie jest miejsce na prawdziwą, stworzoną przez człowieka kreatywność, ale społeczeństwo musi sobie o tym przypomnieć, ponieważ gdy już jej zabraknie, trudno będzie ją odzyskać.
Annie West jest ilustratorką i pisarką mieszkającą w Sligo. Całe swoje życie zawodowe spędziła w branżach kreatywnych, w tym w projektowaniu graficznym, reżyserii artystycznej filmów i telewizji oraz jako powieściopisarka graficzna.