Co przychodzi na myśl, gdy ludzie słyszą frazę „artysta komiksowy”? Przez lata słyszałem zaskakująco wiele odpowiedzi. Musiałem tłumaczyć więcej razy, niż potrafię zliczyć, że nie jestem animatorem, nie pracuję nad Dandy or Fasolai tak, bycie artystą komiksowym to naprawdę prawdziwa praca.
Tak naprawdę jesteśmy czymś całkiem prostym i bardzo konkretnym: wizualnymi opowiadaczami historii, w najprawdziwszym tego słowa znaczeniu. Niezależnie od tego, czy pracujemy dla gigantów, takich jak Marvel czy DC, czy dla mniejszych lub regionalnych publikacji, naszym zadaniem jest opowiadanie historii – strona po stronie, panel po panelu, w świecie superbohaterów, science fiction, fantasy i przygody. I robimy to w szybkim tempie: zupełnie nowy numer, co cztery tygodnie, gotowy do umieszczenia w kioskach.

To praca, którą musisz kochać. Naprawdę kochać. Budzisz się każdego ranka podekscytowany pracą, ale ta energia musi pochodzić z głębi. Komiksy wymagają niewiarygodnie dużo czasu i poważnego poziomu nauki opartej na umiejętnościach; to nie jest coś, co można udawać. Przebicie się jest trudne, ale z radością mogę powiedzieć, że coraz częściej irlandzcy artyści docierają do wyższych szczebli branży. Teraz pracuje dla Marvela i DC więcej z nas niż kiedykolwiek wcześniej.
Na czym więc właściwie polega tworzenie komiksu? Każdy numer ma zazwyczaj około 20 stron. Gdy dostaję scenariusz od zespołu redakcyjnego, moja rola całkowicie się zmienia. Staję się reżyserem. Teraz moim zadaniem jest wykorzystanie wszystkich dostępnych mi narzędzi – tempa, układu, aktorstwa, designu – aby opowiedzieć historię w możliwie najbardziej efektywny, wpływowy i ekscytujący sposób.
Jednym z najbardziej niezapomnianych doświadczeń, jakie miałem w tej pracy, było podpisanie ekskluzywnego kontraktu z Marvelem. W ramach tego zostałem przeniesiony do siedziby Marvela w Nowym Jorku na warsztaty opowiadania historii z udziałem największych kreatywnych umysłów w branży. Spędziliśmy pięć dni w biurach Marvela, po prostu analizując, jak przełożyć scenariusze na wizualne opowiadanie historii. Bez rozpraszaczy, bez terminów, po prostu intensywne skupienie się na rzemiośle. To było jak zajrzenie pod maskę silnika, który napędza komiksy, i było to ekscytujące.

Ludzie często mnie pytają, czy teraz wszystko robi się na komputerach. Odpowiedź naprawdę zależy od artysty. Niektórzy artyści pracują całkowicie cyfrowo, inni trzymają się tradycyjnych metod, a wielu używa kombinacji obu. Każde podejście ma duże zalety. Na przykład praca w tradycyjny sposób oznacza, że masz oryginalne strony, które możesz sprzedać, a to ogromny plus, gdy rysowałeś na dużych tytułach, takich jak Gwiezdne Wojny or Spider-Man. Ale cyfryzacja daje Ci również szybkość, elastyczność i mniej sprzątania. Każdy znajdzie przepływ pracy, który najbardziej mu odpowiada.
Wraz z popularnością komiksów, oryginalne strony stały się bardzo kolekcjonerskie, szczególnie w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Mam kilka oryginałów od niektórych moich ulubionych artystów i od czasu do czasu pracuję tradycyjnie, jeśli uważam, że dany element będzie pożądany, szczególnie w przypadku okładek.
Dla mnie komiksy znaczą wszystko. Przez lata pracowałem w różnych branżach związanych ze sztuką, ale z tą czuję największą więź. To ona daje mi największą nagrodę i satysfakcję. To również, co dziwne, bardzo medytacyjna praca. Zazwyczaj zaczynam dzień około dziewiątej rano, siadam ze stroną scenariusza przede mną, a następnie spędzam dzień na rysowaniu. Dużo czasu spędzam w stanie zen, całkowicie pochłonięty. Godziny mijają, a ja ich nie zauważam. To moja codzienna rutyna od prawie dwóch dekad: wstaję, rysuję, kończę pracę na dany dzień. Im mniej przerw, tym lepiej.

Patrząc wstecz na moją karierę, jest kilka projektów, które się wyróżniają. Dwa tytuły, ponad wszystkie inne, naprawdę ukształtowały mój czas w komiksach: Spider-Man oraz Gwiezdne Wojny. Kiedy po raz pierwszy wbiłem się do Marvela, dostałem rzadką szansę na długą, rozszerzoną serię o jednej postaci, Spider-Manie 2099. To był ogromny kamień milowy. Właśnie w tym tygodniu mój współpracownik przy projekcie, Peter David, niestety zmarł. To sprawiło, że wiele rozmyślałem o tym czasie i szczerze mówiąc, wszystko, co pamiętam, to jak surrealistyczne i ekscytujące to było. Nie mogłem uwierzyć, że naprawdę pracuję nad czymś tak kultowym. Każda strona wydawała się pracą marzeń. Mam nadzieję, że każdy młody artysta doświadczy momentu, w którym cel na całe życie staje się rzeczywistością i przechodzisz od „kiedyś” do „naprawdę to robię”. To były naprawdę wyjątkowe lata dla mnie.
Jedną z innych niesamowitych części tej pracy jest to, jak bardzo jest ona publiczna. Jesteś tam. Twoja praca jest oglądana, kochana, dyskutowana, krytykowana, kolekcjonowana. Możesz spotkać się z fanami twarzą w twarz. Podpisywałem książki na New York Comic-Con, Cork Comic Expo i niezliczonych miejscach pomiędzy. Bez względu na to, gdzie idę, ktoś podaje mi Spider-Man komiks do podpisania. To przypomnienie, że jesteś częścią czegoś o wiele, wiele większego niż ty sam. To wiele dla mnie znaczy i zawsze będzie znaczyło.
W ostatnich latach pracowałem w Gwiezdne Wojny wszechświat. Proces tam jest trochę inny. Jest bardzo powiązany z filmami i szerszymi planami franczyzowymi. Ale to właśnie sprawia, że jest to tak ekscytujące. Czujesz, że przyczyniasz się do o wiele większej galaktyki, a możliwość zajrzenia za kurtynę tego świata była niezapomniana. Zaledwie w zeszłym roku wypuścili miecz świetlny oparty na postaci o imieniu Ren, którą zaprojektowałem. Gdybyś powiedział mi, kiedy byłem dzieckiem, że pewnego dnia to się stanie, nie uwierzyłbym w to ani przez sekundę.

Ostatnio wkroczyłem również do świata komiksów będących własnością twórców. Oznacza to, że postacie i historie, nad którymi teraz pracuję, są moje. Jestem ich współwłaścicielem wraz ze współpracownikami, a to zmienia wszystko. Kiedy pracujesz dla Marvela lub DC, pomagasz w utrzymaniu dziedzictwa. Kiedy pracujesz nad komiksami będącymi własnością twórców, zaczynasz coś takiego. To również wielki krok dla czytelników, ponieważ odkrywają coś zupełnie nowego. Niesamowite było zobaczyć naszą książkę, Zamaskowane Kolegium, startuje. Teraz jest rozwijany dla telewizji przez Setha MacFarlane'a i Universal. Nie mogę się doczekać, aby zobaczyć, jak zostanie zaadaptowany na ekran.
Ale być może najbardziej satysfakcjonującą częścią tej całej podróży jest wpływ, jaki wywarła na młodszych artystów. Straciłem rachubę, ile portfolio i rysunków dostałem od dzieciaków, które marzą o tym, żeby kiedyś narysować Spider-Mana. A teraz, gdy jestem w branży od jakiegoś czasu, widziałem, jak niektóre z tych dzieciaków dorastają, doskonalą swoje umiejętności i wkraczają, niektóre z nich w wielkim stylu. To jest prawdziwy moment zamknięcia koła. Wiedza, że coś, co zrobiłeś, pomogło zainspirować kogoś innego do pójścia tą drogą. To potężne. Dlatego to robimy.
Więc tak. Kiedy ludzie pytają, kim naprawdę jest artysta komiksowy, jesteśmy zasadniczo gawędziarzami. A jeśli kochasz opowiadanie historii, nie ma lepszej pracy na świecie.
Will Sliney, artysta pracujący przy serialach o Spider-Manie i Gwiezdnych Wojnach, twórca i prezenter programów Draw With Will w Sky, Storytellers w RTE oraz dyrektor Droid Academy.