Fotografie osiągają swoje wzruszenia, zamrażając swoich poddanych w ciągu chwili. „Czas się zatrzymał”, mówimy często, gdy coś nas zatrzymuje na naszych torach. Ale czas się nie zatrzymuje. Czas, jak przypominają nam zdjęcia, zawsze się kończy. Wystawa Fiony Hackett, wystawiona ostatecznie w maju tego roku, została odroczona do września 2020 r., a ta nieplanowana przerwa zdaje się wpływać na znaczenie samej wystawy. Co wydarzyło się w ciągu tych miesięcy; nagromadzenie czasu na tych słonecznych ulicach, nieruchome uśmiechy jej ludzkich poddanych, już martwych, rozciągniętych poza początkowe oczekiwania.
Hackett prezentuje tutaj niezwykłe połączenie: zestaw oprawionych w ramki fotografii krajobrazów Los Angeles oraz serię nekrologów, powiększonych i wydrukowanych z kart Los Angeles Times. Przedstawione budynki również noszą własne wizerunki, a ich ściany pomalowane są malowidłami, sugerującymi splendor wykraczający poza zwykłe fasady. Osoby, które zostały upamiętnione w historycznej gazecie Los Angeles, również są glamourowane, nie tyle w ziarnistych zdjęciach w głowę, ile w słowach anonimowych autorów odpowiedzialnych za podsumowanie ich życia. „Wszystkie zdjęcia są pamiątka mori”, napisała Susan Sontag¹. Fotografia, pamięć i śmierć wydają się naturalnie splecione. Być może to niezwykłe połączenie nie jest jednak takie niezwykłe.
duża fotografia, Untitled 4 (2020) pokazuje obraz Gary'ego Coopera – choć może to być ktoś inny, ponieważ wszystkie prace są bez tytułu – gigantyczna postać trzymająca hełm lotniczy i gogle, kula księżyca otaczająca go jak starożytna aureola. Para betonowych kickerów u podstawy pomalowanej ściany sugeruje miejsca cumowania parkingu. Ale Gary nie zatrzyma się na długo; jest zbyt wiele nowych, wspaniałych światów, by mógł je podbić. Fotografie Hackett są stosunkowo płaskie, a jej skupienie na fasadach powoduje, że płaszczyzna zainteresowania jest w dużej mierze pozioma – płaskość samych odbitek odpowiada płaskości jej scen. Ten brak sfotografowanej głębi komplikuje iluzjonistyczna głębia malowanych murali, fotografa i anonimowych malarzy uwikłanych w iluzjonizm i rzeczywistość.
Podobnie jak amerykański fotograf Stephen Shore, Hackett lubi używać znaków drogowych lub słupów telegraficznych jako urządzeń do kadrowania, a jej niewielka głębia ostrości jest zaznaczona tymi pionowymi elementami. Może to również spowodować, że scena będzie wyglądać jak przemijająca klatka. Największa fotografia, Untitled 2 (2020) pokazuje fasadę białego, jednopiętrowego budynku, na jego z grubsza otynkowanej ścianie znajduje się czarno-biały obraz Sophii Loren. Loren, była aktorka Miss Włoch i zdobywczyni Oscara, łączy w sobie urok i powagę starej gwiazdy. Tlący się i szykowny znak zakazu parkowania otacza ją po prawej stronie, podczas gdy na skraju z przodu dwie prawdziwe kaktusy zakotwiczają jej wizerunek na terra firma, delikatnie bawiąc się malowanymi teksturami jej nietypowych dla sezonu futer.
Przedstawienie jest zaaranżowane tak, aby wydrukowane kolumny nekrologów i towarzyszące im strzały w głowę były wyświetlane razem w nieregularnej siatce. Nie ma bezpośredniej korespondencji między poszczególnymi nekrologami a różnymi rozmiarami, oprawionymi w ramy pejzażami ulicznymi zajmującymi pozostałe ściany. Zamiast tego myślimy o nich osobno – połączenia rozwijają się w naszych umysłach. Podobnie jak postacie na malowidłach ściennych, wszyscy ci wierni zmarli widzieli swoje oczywiste przeznaczenie w Złotym Państwie. Ale Eden, parafrazując Roberta Frosta, zawsze pogrąży się w smutku.²
Timothy Howe zmarł spokojnie w domu w 2014 roku. Tim był surferem. Hodował świnie. Uwielbiał gotować i jazz. Jego nekrolog kończy się stwierdzeniem, że „jego czarny humor i nienasycona miłość do kobiet będą bardzo brakować”. Kto podał te niezwykłe szczegóły? Kto wierzył, że liczy się jego „nienasycona miłość do kobiet”? A może jest to przykład jego humoru, pożegnalny strzał w stylu Spike'a Milligana: „Mówiłem ci, że jestem chory”. Julie Payne „dorosła” w towarzystwie Humphry'ego Bogarta i Doris Day. Później wyszła za mąż za słynnego scenarzystę Roberta Towne'a, po czym ponownie nawiązała kontakt ze swoją ukochaną ze szkoły średniej – była to pierwsza miłość odnowiona na koniec czasów. Na swoim portrecie Julie jest niezwykle efektowna, jej opadająca fedora otacza ładną buzię z oczami pandy. To może być wciąż reklama dla współczesnej gwiazdy filmowej, ale teraz jest to najsmutniejszy rodzaj promocji.
John Graham jest artystą mieszkającym w Dublinie. Książka o jego niedawnej praktyce rysunkowej, 20 rysunków, zaprojektowany przez Petera Maybury i z tekstem Briana Fay, został opublikowany w czerwcu.
Uwagi:
¹ Susan Sontag, O fotografii (Penguin Books, 1979) s. 15.
²Robert Frost, „Nothing Gold Can Stay”, po raz pierwszy opublikowane w zbiorze New Hampshire (Henryk Holt, 1923).