Galeria Kevina Kavanagha, Dublin
9 lipca - 1 sierpnia 2020 r
Wystawa Gemmy Browne„Królowa zmierzchu” to 16 małych płócien wypełnionych po brzegi frenetycznym, głośnym, barwnym malarstwem ekspresjonistycznym. Ich niewielki rozmiar podkreśla chłodna, biała przestrzeń Galerii Kevina Kavanagh. Spektakl składa się z serii zainscenizowanych portretów kobiet i dziewcząt w środowiskach domowych, które wydają się rozgrywać we wczesnym okresie wiktoriańskim. Ozdobne sztuki dekoracyjne i moda z tej epoki stanowią bogate źródło kwitnących motywów, które Browne maksymalizuje w swoich zatłoczonych obrazach. Kwieciste barokowe wzory są luźno zastosowane na zasłonach, sukienkach, tapetach, meblach i zminiaturyzowanej architekturze domków dla lalek. Każdy cal płótna jest zajęty pospiesznie namalowanymi liniami, krzyżami, diamentami i zawijasami. Instynkt Browne'a, by obsesyjnie upychać płaszczyznę obrazu, w niepokojący sposób kompresuje treść narracyjną.
Przez całą swoją karierę Browne badała niemożliwe standardy piękna narzucone kobietom. W poprzedniej pracy zawłaszczyła klasyczny obraz na okładce czasopisma z namalowanymi wizerunkami lalek kobiet z przesadnymi oczami, kośćmi policzkowymi i drobnymi nosami. Jej odruch zgniatania głowy w maleńki panel z niewielkim marginesem lub bez marginesu tła jest kontynuowany i rozwijany w „Królowej zmierzchu”, co powoduje nieprzyjemne poczucie ograniczenia. Różnica w tej pracy polega na tym, że złożoność obrazów sprawia, że każdy panel wygląda jak maleńkie okno do chaotycznego wnętrza zamieszkanego przez jej bohaterki. Browne przedstawił miejsce i akcesoria życia kobiet – dom i sypialnię, lustra, ubrania, dobytek, styl – jako dowód konformizmu. W świetlisty kolor i soczysta farba tych scen wplecione są wielokrotne narzucone granice świadomości i fizyczności.
Czuję się dziś pięknie przedstawia odbicie młodej kobiety (lub dziecka?) w owalnym lustrze ustawionym przed oknem. Na maleńkim marginesie rozsunięte zasłony otaczają widok na zieleń. Osoba jest zawiązana w wyszukaną sukienkę i nosi kwiatowy kapelusz, który rzuca fioletowy cień na jej twarz. Chociaż Browne posługiwał się farbą i paletą kolorów jest miękki i bardzo pocieszający, dominującym nastrojem jest tęsknota i rozłąka. Browne wcześniej malowała z ostrym, a czasem celowo niedbałym podejściem do rzemiosła, ale w tym osiąga satysfakcjonującą równowagę między tymi tendencjami a bardziej uwodzicielskim podejściem.

Tajemnicza sukienka oraz Jeden z moich wielu aktów to dwie prace, w których twarz bohatera jest odpowiednio nieobecna lub wycięta z lustrzanego odbicia. W obu obrazach lustro w barokowej oprawie szczelnie wypełnia płótno. W Tajemnicza sukienka ubranie nabiera własnego życia i szuka swojego odbicia pod nieobecność noszącego go podmiotu; podczas gdy w Jeden z moich wielu aktów, odbicie obiektu jest widoczne tylko od szyi w dół. To żartobliwe przemilczanie zdaje się spędzać czas dla podmiotu w lustrze, być może ku irytacji widza, ale jednocześnie szuka ukojenia w byciu stałym obiektem pożądania.
Na dwóch innych obrazach to porywające zamieszanie znika. Spotkanie ze światem oraz Ona króluje najwyższa mają wygląd formalnych portretów salonowych. Ich cechy są destylowane, aby naśladować ówczesny wygląd porcelanowej lalki, modelując jednolitość, która przewijała się przez wcześniejsze obrazy Browne'a na okładkach czasopism. W tym zamkniętym świecie stają się częścią otaczającego ich ruchomości, podczas gdy ich wyszukane włosy, ubrania i makijaż podlegają surowemu reżimowi, który pozwala na niewielką indywidualną tożsamość. Jakby dla podkreślenia sensu uwięzienia w tych obrazach, tytuł kolejnego portretu, Unbreakable, sygnalizuje subtelną zmianę klucza w siłę i ciepło, odzwierciedloną we współczującej ekspresji obiektu. Dodatkowo Browne oswaja swój instynkt sabotowania dobrego malarstwa, oddając dzieło z delikatnym wyrafinowaniem. W przeciwieństwie do smutku Czuję się dziś pięknie, kobieta przedstawiona w Unbreakable ze zdecydowaną determinacją spogląda z obrazu.
Kilka obrazów przedstawia domki dla lalek lub naturalnej wielkości postacie kobiece, które przypominają prawdziwe lalki. Ta infantylizacja kobiecości w społeczeństwie zachodnim jest dobrze znanym zjawiskiem utraty mocy. Praktyka Browne'a bezlitośnie próbowała podważyć i zepsuć słuszność zblazowanej akceptacji tego przez kulturę zachodnią. Te gorączkowe obrazy – niektóre szkicowe i nagie, inne uwodzicielskie i powściągliwe – wydają się oczyszczającym wyrazem nieustannego oburzenia, które ma swoje uzasadnienie. Skłonność Browne do niedbałego lekceważenia gustowności jest przeciwna jej łatwości do bardzo dobrego malowania, co sprawia, że jej prace są jeszcze bardziej fascynujące.
Carissa Farrell jest pisarką i kuratorką mieszkającą w Dublinie.