Profil wystawy | Czarne serce w locie

Clare Scott zastanawia się nad „dziewczętami, dziewczętami, dziewczętami” w Lismore Castle Arts.

Widok instalacji, 'girls girls girls' [LR]: Petra Collins, Bez tytułu, 2016, dwie oprawione fotografie, 87x87 cms; Dorothy Cross, Szpilki, 1994, buty, krowa skóra, krowie smoczki, Kolekcja J&M Donnelly; fot. Jed Niezgoda, dzięki uprzejmości artystów i Lismore Castle Arts. Widok instalacji, 'girls girls girls' [LR]: Petra Collins, Bez tytułu, 2016, dwie oprawione fotografie, 87x87 cms; Dorothy Cross, Szpilki, 1994, buty, krowa skóra, krowie smoczki, Kolekcja J&M Donnelly; fot. Jed Niezgoda, dzięki uprzejmości artystów i Lismore Castle Arts.

Chociaż niektóre z unikamy wszystkich poza najbardziej utylitarnymi modami – w obawie przed wywołaniem retrospekcji bycia wypchanym, wycie, w naszych niedzielnych najlepszych na rodzinne sesje zdjęciowe – rozkwitanie bufiastych sukienek nad bladymi nogami, które wyrastają z grubych butów wśród gorących, sztucznie opalonych dziewczyny z najnowszej mody, są trudne do zignorowania. Wiele z tego dziwnego kwitnienia wynika z rozkwitającego wpływu irlandzkiej projektantki Simone Rocha, której kreacje odzwierciedlają i obalają kobiecość, jakby poprzez pęknięte lustro we lunaparku. Innymi słowy, napięcia panujące w projektach Rocha, zaczerpnięte po części z dzieł, które wybrała dla „girls girls girls”, będą odnosić się nawet do tych, którzy nie interesują się „dziewczęcymi rzeczami”.

Rocha zebrała ten gang artystek – młodych i starych, znanych i wschodzących, żywych i martwych – aby stworzyć przestrzeń do nowych rozmów. Przedstawienie to przede wszystkim malarstwo i fotografia, trochę rzeźby i jedna praca wideo, nie ma wielkich odstępstw od formalności. Wystawa opiera się raczej na jakości dzieł sztuki i nieskazitelnej prezentacji, która zawiera w sobie jakikolwiek potencjalny dialog. 

Obrazy – figuratywne, naiwne, instynktowne – przeplatające się z pracami fotograficznymi, z których wiele jest czarno-białych, są początkowo najbardziej uderzającymi pracami. Sophie Barber Najlepsza piosenka, jaką kiedykolwiek śpiewał ptak śpiewający (2019-20) przedstawia bliźniacze, długonogie, różowe namioty na grubym, czarnym impaście, z obwisłym płótnem docierającym do lśniącej podłogi. Jest to największa praca na wystawie i, nierozciągnięta, ta, która najwyraźniej testuje granice. Jest trzymany w ryzach przez link do Sharny Osborne Untitled tancerz, fotografia niewyraźnego, wirującego tułowia, ciągnącego się za sobą zawijasami różowego światła, które blado odbija się echem od chwiejnych nóg namiotu na drugim końcu sklepionej sali. Kolejna kolejka biegnie od fryzjera Kim i Kanye ponownie Juergen (2021), maleńki olej na wypchanym płótnie, przedstawiający całujące się gwiazdy – od czasu połknięcia przez czarną dziurę przerażającego podchodu Westa – do Franceski Woodman's Autoportret rozmawiający z Vince, Providence, Rhode Island (1977), na którym artystka na wpół skulona, ​​z ustami zaciętymi przedmiotem, oszalałym nawiasem lub ozdobnymi, plastikowymi słowami – takimi, jakie można znaleźć na torcie.

Niektóre mniejsze prace mogą wychodzić ze ściany, aczkolwiek w uporządkowany sposób. W dwóch gablotach prezentacyjnych znajdują się prace gruzińskiej artystki Elene Chantladze – osiem obrazów na nierówno pociętym papierze, kartonie lub kamieniu, niektóre zatytułowane in biro. Melancholia wyłaniająca się z jej rozmarzonych, zamazanych twarzy i szerokich, przerażonych oczu potęgują pozbawione powietrza etui. Na ścianie za nią Iris Häussler Tochter der Schwester Der Mutter (siostrzenica) (1999) unosi się, kwiecista bluzka uwięziona w bloku brudnego wosku, sama uwięziona w pleksiglasie. Mniej rozmowy, więcej wspólnego uduszenia. 

Obrazy na bardziej tradycyjnych podporach mogą swobodnie gadać. W makabrycznej, zabawnej Genieve Figgis Na górze na dole (2021), grupa postaci ze smażonymi oczami uśmiecha się mięsisto w Cassi Namoda's Zrośnięte bliźnięta w miękkim niebieskim opatrunku (2020), którzy noszą nieco znajome, ciemne monobrwi i małe czarne buty – takie, jakie może nosić służący. Po ich lewej stronie jest Petra Collins Untitled (2016), para oprawionych fotografii. Pierwszy obraz zmusza oko do przyzwyczajenia się do kolejnej pary bliźniaków – dziewczynek? lalki erotyczne? Niezgrabnie leżą na krześle w salonie, drobne stopy w białych skarpetkach do kostek unoszą się nad wodą, która je otacza. W przerwie między tą a drugą częścią Untitled, szybko zygzamy się do pary włochatych, smoczków Dorothy Cross, Szpilki (1994), zamknięty w pleksi na cokole, po czym wrócił do pary bezcielesnych stóp Collina, wciśniętych, nierealnie i nie do końca, w buty, które stoją na pokrytym graffiti biurku. 

W pozbawionej okien górnej galerii rząd autoportretów Cindy Sherman, Untitled (1976/2000), zawiesza się w rogu z rzędem zbliżeń fotograficznych Roni Horn, Bez tytułu (pogoda) (2010-11). Podczas gdy Sherman zachowuje dystans (jak zwykle), anonimowa biała twarz Horna jest przyciśnięta do ramy. Jedyny kolor w pokoju pochodzi od jednej z tryfidów Aliny Szapocznikow Lampa rzeźbiarska X (1970), usta na tęsknej łodydze, oświetlone od wewnątrz. 

Sian Costello Autoportret życzeniowy III (2020) przedstawia dwie niewyraźne dziewczynki, jedną w bufiastej białej sukience, drugą bez głowy. Namalowane na papierze płóciennym, są lekko podarte i brudne – nocne wersje drugiej małej dziewczynki Costello, Autoportret życzeniowy II (2020), w jaśniejszej galerii głównej. 

W wieży Louise czeka; Janus w skórzanej kurtce (1968) dynda czarno, podczas gdy Bez tytułu (nr 7) (1993) jest starannie ułożony na masywnym cokole, który zapełnia przestrzeń. Ten ostatni składa się z dwóch par gładkich, pozbawionych ciała ramion z brązu, z których wystaje dom przypominający Monopoly. Jedna para rąk chroni drugą parę. Jeśli postrzegana jako odniesienie do tradycyjnego małżeństwa, w którym dziewczyna po prostu zamieniła jednego „tatusia” na drugiego, podkreśla potworność wykroczenia reprezentowanego przez niegrzeczną próbę ucieczki wyszczerbionego czarnego serca.

Nienaganna kuratorstwo Rocha rozciąga się na tytuł – „girls girls girls” to złośliwiec, wielowarstwowa legenda. Wystawę, świadomie unikając tego drugiego określenia żeńskiego gatunku, można również potraktować jako odniesienie do dojrzewania transformacji, historycznej infantylizacji samicy lub ironicznego ukłonu w stronę jej roli jako męskiej zabawki.

Z powrotem w głównej galerii, chudy Luo Yang Jian San (2017), patrzy na nas, mruży oczy, gdy opiera się o stragan i ssie papierosa. Jej biustonosz jest widoczny przez cienki materiał jej pomarańczowego topu. Wokół niej wiszą różowe, czerwone i żółte tusze, bezgłowe, wypatroszone lub w kawałkach, nadziane na haki. Odzwierciedlenie w spojrzeniu, które wyzywa nas ze stoiska ozdobionego częściami ciała, kryje w sobie przewrotność uprzedmiotowienia kobiecego ciała przez przemysł modowy. Mimo tej instynktowności, precyzyjnie zaaranżowane interakcje i nieustępliwe wyrafinowanie, świadomie lub nie, odbijają się głęboko w wijącym się, kobiecym sercu długiej historii zakazów.

Clare Scott jest artystką i pisarką mieszkającą w hrabstwie Waterford. 

clarescott.ie

Kuratorowana przez Simone Rocha, „girls girls girls”, będzie kontynuowana w Lismore Castle Arts do 30 października 2022 roku. Katalog zostanie opublikowany tego lata, aby towarzyszą wystawie.

lismorecastlearts.pl