Profil wystawy | Lament

Jennie Taylor recenzuje niedawną wystawę Camilli Hanney w Pallas Projects/Studios.

[LR]: Camilla Hanney, Danse Macabre, 2022, porcelana, glazura, połysk; Camilla Hanney, An Bean Chaointe, 2022, porcelana, glazura, gruszkowy połysk; zdjęcie: Viktorija Kacanauskaite, dzięki uprzejmości artystki i Pallas Projects/Studios. [LR]: Camilla Hanney, Danse Macabre, 2022, porcelana, glazura, połysk; Camilla Hanney, An Bean Chaointe, 2022, porcelana, glazura, gruszkowy połysk; zdjęcie: Viktorija Kacanauskaite, dzięki uprzejmości artystki i Pallas Projects/Studios.

Solo Camilli Hanney wystawa „Lament” pokazywała prace rzeźbiarskie i instalacyjne, teatralnie umieszczone w Pallas Projects/Studios (1-16 lipca). Wystawa odzwierciedla, uosabia i przedstawia historię zapału – aktu publicznego żalu po zmarłych, historycznie przeprowadzonego przez kobiety w Irlandii. Po wejściu do widza zwrócono się do grupy cokołów. Przestrzeń była spokojna i cicha, poza konsekwentnym i dziwnie kojącym dźwiękiem rozcieńczonej wody święconej, płynącej w fontannie rzeźby zatytułowanej Bełkot, bulgotanie, przepływ – animowany i surrealistyczny utwór, wypełniony figurkami z paciorkami głów.

Kule, węże i jedwab występują w tej pracy, która w Pallas została luźno i sugestywnie podzielona na dwie części – jedną niemal pseudohistoryczną, a drugą opartą na autobiografii. Pierwsza grupa gościła serię podobnych do scen rekwizytów, aktorów i martwych pomysłów, ułożonych na małej wysokości, potencjalnie nawiązujących do poziomu ceramika lub bystrzejszego w pracy. Naczynia, wazony i figurki oznaczały swoje terytorium. Cokoły były jak cmentarze, zmarli ukazani w ceramice, w procesie zmartwychwstania. Podświetlona porcelana dawała głębokie cienie. Para lusterek ręcznych, zainstalowanych na ścianie, wydawała się unosić w przestrzeni. Istniało ogólne poczucie, że żałoba jest traktowana i tłumiona w równym stopniu. Wrażliwe wazony zostały zmieszane z bardziej zdecydowanymi, pewnymi siebie przedmiotami, z delikatnymi detalami, takimi jak koraliki, perły i srebrne łzy.

Przejście przez cokół w kształcie litery L – który zdawał się nawiązywać do subtelnego kształtu litery L przestrzeni galerii – druga grupa prac nawiązała do rodzinnej historii artysty. Odsłonięte za zasłoną, rzecz sama w sobie istotna, w tej sekcji pojawiają się cieńsze cienie, z większą ilością informacji, jakby nieco bliżej teraźniejszości. W Coś niebieskiego, unosiły się obrazy bezcielesnego szlafroka zmarłej babci Hanney, cyjanotyp, który wyglądał jak prześwietlenie. Szkieletowe biodra i dłonie wykonały ze spalonego jedwabiu wzory w kształcie serca, obramowujące czaszkę z kwiatowymi kośćmi w cichym, zawieszonym obrazie, zatytułowanym Całun. 

Widząc zamieniające się kości i kwiaty, zaczęłam je projektować na ozdobny, kwiatowy szal Bhead Chaointe (2022), przedstawiający bezcielesną głowę i ręce, proporcjonalnie przekrzywione, aby sugerować, że ręce były pierwotnie wyciągnięte przed twarzą. Taniec makabryczny (2022) był również magnetyczny, chwiejny i asymetryczny, ale głęboko ozdobiony i piękny z własnym specyficznym poczuciem ważności.

W sumie wystawa ufała w przedmioty stałe, a atmosfera, jaką generowały ich rozmieszczenie, była namacalna. Odwołując się do zapomnianych tradycji, prace wydawały się niemal przeszłością, przez co miały nieznaną moc, podobnie jak na wystawie „Birth Canal” francuskiej artystki Marguerite Humeau w New Museum w Nowym Jorku w 2017 roku. a sztuczny zapach wypełnił pokój, wspierając rzeźby prehistorycznych postaci w utwierdzaniu ich obecności. W „Lamencie” urządzeń multisensorycznych było mniej, ale prezentowane prace radziły sobie i domagały się swoich materialnych granic.

W oświadczeniu wystawy uważa się, że tematyka utraty wykracza poza śmierć i obejmuje utratę pracy, czasu, edukacji i gospodarki w wyniku pandemii. Podkreśla opiekę i naprawę jako główne tematy, sugerując jednocześnie akt gorliwości jako drogę do wyjścia z żalu. Hanney opowiada o tym, jak gorliwcy (którzy byli kiedyś szanowanymi członkami społeczeństwa, zanim Kościół katolicki ich usunął) byli opiekunami, rozpaczającymi w imieniu grupy ludzi, przekazującymi tomy bezwonnego, bezkształtnego bólu, by uhonorować stratę i wzmocnić jej nieoczekiwaną moc. 

To, co najbardziej wybrzmiewa w „Lament”, to dziwne wrażenie smagania, które można uzyskać, angażując się w cielesne formy i zakres skali Hanneya. Kości stają się widoczne, ciała maleńkie, głowy naturalnej wielkości, a łzy zakrzepły. Te zniekształcone części utrudniają niekontrolowane zrozumienie zawartości ciała. Wysuwają na pierwszy plan utratę i tworzą przestrzeń do rozpoznania naprawy w jej zawiłej i niechlujnej elegancji.

Jennie Taylor jest pisarką o sztuce mieszkającą i pracującą w Dublinie w Irlandii. 

jennietaylor.net