Festiwal/Biennale | Odzyskiwanie kontrastu

Varvara Keidan Shavrova recenzuje prace w Rencontres d'Arles i Arthur Jafa w LUMA.

Arthur Jafa, Big Wheel II, 2018, Ex-Slave Gordon 1863, 2017, Bez tytułu, w „Live Evil”, La Mécanique Générale, Parc des Ateliers; zdjęcie: Andrea Rossetti, dzięki uprzejmości artystki i LUMY Arles. Arthur Jafa, Big Wheel II, 2018, Ex-Slave Gordon 1863, 2017, Bez tytułu, w „Live Evil”, La Mécanique Générale, Parc des Ateliers; zdjęcie: Andrea Rossetti, dzięki uprzejmości artystki i LUMY Arles.

„Fotografia, fotografowie i artyści posługujący się tym medium są po to, by przypominać nam o tym, czego nie chcemy ani słyszeć, ani widzieć”. – Christoph Wiesner, dyrektor Rencontres d'Arles.

idę wzdłuż pozornie niekończącego się odcinka zakurzonej drogi na obrzeżach Arles, starożytnej rzymskiej stolicy Prowansji we Francji, gdzie odbywa się 53. edycja Rencontres d'Arles – corocznego festiwalu fotografii i sztuki opartej na obiektywach, który przyciąga tysiące odwiedzających co roku, która jest uznawana za jedną z najbardziej cenionych platform współczesnej sztuki fotograficznej (rencontres-arles.com). Południowy upał unosi się nad asfaltem, bezlitosny dla podeszwy moich butów, ciała i duszy, roztapiając wszystkie trzy składniki w mieszankę kurzu i potu. 

Po pierwsze, wybór tego małego prowincjonalnego miasteczka na południu Francji na miejsce, w którym prezentowane są publiczności najnowsze trendy we współczesnej fotografii i sztuce opartej na obiektywach, wydaje się szaleństwem. Czyje kapryśne pragnienie kierowało tym wyborem miejsca – a co jeszcze dziwniejsze – dlaczego urzeka mnie tak całkowicie i od razu, zachęcając do niezrażonej dalszej pielgrzymki? Obejmujące historyczne dziedzictwo budynków miasta, miejsca wystawowe obejmują zrujnowany rzymski amfiteatr i eleganckie, ale w większości nieużywane średniowieczne kościoły, najnowocześniejsze fundacje sztuki współczesnej i muzea, a także zrujnowane szopy przemysłowe i na wpół opuszczone dziewiętnastowieczne tereny fabryczne. 

Znajduję się w czarnej jak smoła ciemności, pochłoniętej widokami i dźwiękami Żywe zło (2022), totalna instalacja zawierająca szereg najnowszych i nowych prac afroamerykańskiego artysty Arthura Jafy. Ta instalacja nie była w rzeczywistości częścią programów Rencontres d'Arles, ale zbiegła się z festiwalem, ponieważ została stworzona przez Jafę specjalnie dla dwóch rozległych przestrzeni wystawienniczych w LUMA Arles, znajdujących się w postindustrialnych halach La Mécanique Générale i La Grande Halle (luma.org).

Bolesny kontrast, którego doświadcza widz, przechodząc od palącego ciepła i przeszywającego światła na zewnątrz do ogromnej przepastnej przestrzeni La Grande Halle, jest wyraźnie pożądanym efektem, który Jafa chce, abyśmy czuli każdym włóknem naszych zmysłowych ciał, angażując jednocześnie nasz słuch, wzrok, węch i dotyk. Świetnie zainscenizowana instalacja multimedialna to antropoceniczna refleksja nad kondycją człowieka, przedstawiona za pomocą przeprojektowanych sekwencji wizualnych i dźwiękowych, ukazujących czerń w wielu potężnych iteracjach. U mnie najsilniejszy efekt osiągnięto w AGDRA (2021), dzieło całkowicie cyfrowe, które stanowi wyjątkową tezę: niezgłębiona strata i niewypowiedziany ból u schyłku cywilizacji, jaką znamy. Praca jest przedstawiona jako 85-minutowa gigantyczna projekcja nieustannie poruszającego się morskiego pejzażu czarnych skał, tworzących fale, które nasilają się i cofają przed groźnym, ciemnoczerwonym światłem zachodu słońca. 

Przychodzą na myśl oczywiste podobieństwa, gdy doświadczam Jafy Gesamtkunstwerk, odnoszący się do procesów fotograficznych, które opierają się na zestawieniu przeciwstawnych, współzależnych sił światła i ciemności, czerni i bieli. Jafa po mistrzowsku prowadzi nas do doświadczenia czerni jako świadectwa wielowiekowej kolonizacji i wyzysku kulturowego czarnych populacji. Jest to przedstawiane zarówno jako potężny symbol końca natury, przedstawiany jako poczerniałe, spalone, zwęglone niegościnne skały, w przeciwieństwie do historycznych wyobrażeń o żyznej, obfitej, zawsze dającej Ziemi – planecie, jaką znamy do dziś, ale narażeni na poważne niebezpieczeństwo z powodu katastrofy klimatycznej spowodowanej przez ludzkość. 

Zlokalizowana w Parc des Atelier, obecnie część wielu przestrzeni wystawienniczych Fundacji LUMA, „Awangarda feministyczna: fotografie i performansy z lat 1970. z kolekcji Verbund w Wiedniu” oferowała zupełnie inne spojrzenie na fotografię jako dokumentację, prezentując archiwalia. materiał rejestrujący występ jako protest (verbund.com). Ta międzynarodowa, objazdowa wystawa, doskonale wyważona w swojej prezentacji i skrupulatnie dopracowana pod względem treści, reprezentuje twórczość ważnych postaci sztuki feministycznej. Obejmuje okres 1968-1980, kiedy feministyczne protesty i performanse połączyły siły w walce o prawa kobiet, nieustraszenie kwestionując męski autorytet, demonstrując jawny heroizm w obliczu wielowiekowego seksizmu i ucisku. 

Kolekcja obejmuje ponad 200 prac 71 artystek, z iteracją w Rencontres d'Arles obejmującą prace kultowych aktywistek feministycznych, fotografów i performerów, takich jak ORLAN, Lynda Benglis, Karin Mack, VALIE EXPORT, Cindy Sherman, Ana Mendieta, Howardena Pindell i Francesca Woodman, żeby wymienić tylko kilka. Moją uwagę przykuło wiele niezwykłych prac niezwykle odważnych artystek, z których wiele to moje rówieśniczki, żyjące i tworzące dziś na całym świecie. Obejmuje to szkocką artystkę Elaine Shemilt, która mieszkała i pracowała w Irlandii Północnej podczas The Troubles, gdzie wystawiała i dokumentowała swoje multimedialne dzieła sztuki. Dziś Shemilt ma zróżnicowaną i imponująco zwinną karierę naukową (jest profesorem grafiki na Uniwersytecie Dundee), grafiką, fotografką i aktywistką na rzecz klimatu (elaineshemilt.co.uk). Seria sześciu czarno-białych fotografii Shemilt (z około 1976 roku) przedstawia artystę stojącego pod ceglaną ścianą, nagiego i związanego. Jej głowa, nadgarstki i stopy są zaznaczone na ścianie w celu oznaczenia konturów jej ciała, przypominające kontury kredowe narysowane przez policję na miejscach zbrodni. Na niektórych zdjęciach Shemilt trzyma taflę szkła, patrząc przez nią jak przez tarczę, którą można wykorzystać w obronie. 

Nagrania występów na żywo, liczne serie fotografii i liczne prace wideo autorstwa artystek z kolekcji Verbund są niezwykle wszechstronne pod względem podejścia, ale także spójnie zjednoczone w determinacji, aby zastanowić się nad trwającą opresją, która przejawia się w podporządkowanie kobiet w ogóle, a artystek w szczególności, w fetyszyzowane role domowych bogiń, naczynia do rozrodu, nieskończoną paszę dla męskiego spojrzenia i kapitalistyczną konsumpcję. Wskazując na endemiczną, strukturalną i domową przemoc wobec kobiet, artyści na wystawie często przedstawiają siebie jako wyciszone, zakneblowane, powściągliwe, związane, bezbronne i nagie. Często umieszczane są w środowiskach więziennych i klaustrofobicznych, zdominowanych przez solidne konstrukcje i zamknięte ceglanymi ścianami. 

Ta wystawa miała dla mnie szczególnie silny oddźwięk, ponieważ prace w kolekcji Verbund obejmują okres od 1968 roku, czyli roku moich narodzin. Był to również rok, w którym wojna amerykańska w Wietnamie osiągnęła apogeum; oraz kiedy wojska radzieckie najechały i zajęły Czechosłowację, co oznaczało strategiczną zmianę władzy w kontekście zimnej wojny. Prace reprezentowane w kolekcji są kontynuowane do roku 1980 włącznie, kiedy to inwazja Armii Radzieckiej na Afganistan i apogeum eskalacji konfliktu między Ameryką a Blokiem Komunistycznym. Te historyczne wydarzenia współbrzmią z brutalnymi konfliktami zbrojnymi, których jesteśmy świadkami, rozwijającymi się dziś na naszych oczach, wraz z katastrofami ekologicznymi, niedoborami żywności i ciągłym wzrostem skrajnie prawicowych ideologii, które ponownie wprowadzają przestępstwa reprodukcyjne, w celu odzyskania podstawowe i najbardziej podstawowe prawa kobiet w stosunku do ich ciała.  

Po raz pierwszy natknąłem się na Festiwal Fotografii Rencontres d'Arles w 2010 roku, w miejscu oddalonym o tysiące kilometrów od południa Francji, w Caochangdi PhotoSpring, Arles w Pekinie. Ten siostrzany festiwal został zainicjowany przez kuratorską współpracę między Bérénice Angremy of Thinking Hands a RongRong i inri – chińsko-japońskim duetem fotograficznym, który założył Three Shadows Photography Art Centre, zaprojektowane przez Ai Weiwei i zlokalizowane w pobliżu dzielnicy artystycznej 798 na północy z Pekinu. Dwa lata później po raz pierwszy odwiedziłem Rencontres d'Arles, a w 2013 wróciłem do Three Shadows Photography Arts Centre, aby wziąć udział w „The New Irish Landscape”, pierwszej wystawie współczesnej fotografii irlandzkiej w Pekinie, kuratorowanej Tanya Kiang (kuratorka wystaw Photo Museum Ireland), na której znalazły się prace fotograficzne Anthony'ego Haugheya, Davida Farrella i Patricka Hogana. 

Rencontres d'Arles, zapoczątkowany w 1970 roku pod tytułem „Rencontres Photographiques”, przez fotografa Luciena Clergue'a, kuratora Jeana-Maurice'a Rouquette i pisarza Michela Tourniera, jest ogólnomiejskim, lokalnym festiwalem o światowym znaczeniu. Uznawany i odwiedzany zarówno przez profesjonalistów fotograficznych, jak i amatorów, coroczny festiwal ma na celu reprezentowanie najnowszych trendów i prądów, które płyną w fotografii i sztuce opartej na obiektywach, jednocześnie prezentując najnowocześniejszą współczesną sztukę fotograficzną w kontekście jej historii. 

„Początkowo festiwal w dużej mierze koncentrował się na fotodokumentach Magnum, a nie krytycznych praktykach artystycznych”, zauważa Kiang, który w ciągu ostatnich 30 lat przeprowadził wiele przeglądów portfolio i nominował młodych artystów fotografików do corocznej nagrody Rencontres d'Arles Discovery. Dodaje, że w ciągu ostatnich 50 lat istota festiwalu i jego program znacznie się przesunęły, stopniowo odchodząc od typowego francuskiego festiwalu – w którym fotografia była często postrzegana jako pretekst do przedstawienia wyzyskujących, mizoginistycznych i seksistowskich wizerunków kobiet, przez mężczyzn – aby zająć się tematami i problemami, które są widoczne w szerszym globalnym dyskursie sztuki współczesnej. 

W tym sensie tegoroczna edycja jest fenomenalnie postfeministyczna pod względem tematów, rezultatów i przesłań. I w przeciwieństwie do innych kluczowych wydarzeń w światowym kalendarzu sztuki – na przykład Biennale Sztuki w Wenecji, targów sztuki Art Basel czy Frieze, z ich globalnymi imperatywami brandingowymi i handlowymi – Rencontres d'Arles to odświeżająco oryginalne, samodzielne wydarzenie, które oferuje powieść gdzieś pomiędzy festiwalem filmowym a lokalnym jarmarkiem. W ciągu ostatnich 50 lat na festiwalu wystąpili m.in. Robert Doisneau, William Eggleston, Frank Horvat, Mary Ellen Mark, Frank Capa i Robert Mapplethorpe. W miarę jak fotografia coraz bardziej kojarzyła się ze sztuką współczesną, w Arles odbywały się wystawy kultowych artystów, w tym Davida Hockneya, Roberta Rauschenberga, Sophie Calle i Taryn Simon, a kuratorzy zapraszani na festiwal od 2004 roku, w tym Martin Parr, Raymond Depardon i m.in. Nan Goldin.

Varvara Keidan Shavrova jest artystką wizualną, kurator, pedagog i badacz. ona jest obecnie doktorant w Royal College of Art. Urodzona w ZSRR, mieszka i pracuje między Londynem, Dublinem i Berlinem. Shavrova zaprezentuje swoje badania na IMMA międzynarodowa konferencja naukowa „100 lat samostanowienia” (10-12 listopada).  

varvarashavrova.com