AILVE MCCORMACK WYWIADA Z NOMINOWANĄ DO NAGRODY TURNER, TAI SHANI, NA TEMAT TEMATYKI W JEJ PRACY.
Odwiedziłem Tai Shani w jej studiu w Gasworks w południowym Londynie, gdy przygotowywała się do wysłania pracy do Turner Contemporary w Margate, na wystawę Turner Prize 2019.1 Jej pracownia to jasna, wypełniona światłem przestrzeń, wypełniona przedmiotami i kreacjami. Po wejściu przeszedłem obok gigantycznych tekturowych filarów. Patrząc w prawo, zauważyłem ociekające, przypominające klejnoty kałuże, ustawione na stole, przed którym siedziała gigantyczna ręka, trzymająca w dłoni maleńką twarz wydrukowaną w 3D. To jak wejście do zdekonstruowanej magicznej krainy, która ma uformować się w coś rozpoznawalnego. To całkiem cudowne.
Nie ma ustalonego sposobu na opisanie pracy Tai Shani. Jej praktyka obejmuje performans, instalację, film i fotografię, ale nadal trudno powiedzieć, czego się spodziewać, spotykając się z jej twórczością. Tai jest przyjazna, łagodna i bardzo otwarta na rozmowy o swojej praktyce. Miała niekonwencjonalne dzieciństwo; jej rodzice byli częścią kontrkulturowego lewicowego kolektywu o nazwie Trzecie Oko w Izraelu, zanim się urodziła, a jako dziecko mieszkała w gminie na Goa w Indiach. Oficjalną szkołę rozpoczęła dopiero w wieku 10 lat.
Ailve McCormack: Czy uważasz, że twoje wychowanie wpłynęło na twoją pracę?
Tai Shani: Moja praca niekoniecznie pochodzi z egzotycznego lub niekonwencjonalnego pochodzenia; jednak nigdy nie musiałem walczyć z oczekiwaniami, więc pod tym względem dało mi to przestrzeń do odkrywania mojej twórczej strony. Jeśli chodzi o to, jak odnosi się to do mojej pracy, pojawiły się pewne obszary zainteresowań. Dorastając na Goa, odbyło się wiele filozoficznych rozmów i myślę, że moje wychowanie dostosowało mnie do szczególnej etyki życia – eksperymentalnego podejścia i otwartości na świat.

AM: Powiedziałeś wcześniej, że w wieku 14 lat uświadomiłeś sobie to, co chciałeś osiągnąć jako artysta. Co to było?
TS: To było głównie uczucie. Pamiętam, że mama dała mi pocztówkę z obrazem Ofelii i płakałam z powodu jej piękna. Pamiętam, jak pomyślałem: „jak można w ten sposób poruszyć drugą osobę?” Niemożliwość stworzenia w danym momencie dzieła sztuki jest bardzo ulotna, ale bardzo potężna. Coś w tym bardzo mi się podobało i na abstrakcyjnym poziomie chciałem móc stworzyć to uczucie w mojej pracy.
AM: Jaki jest typowy dzień w studiu?
TS: Nie mam tradycyjnej praktyki studyjnej, w tym sensie, że nieczęsto przychodzę bez powodu. Nie przychodzę do studia eksperymentować. Większość wczesnych prac dzieje się w mojej głowie, a kiedy przychodzę do studia, jest to proces realizacji i produkcji. Moja praca przebiega na różne sposoby, a moje pomysły często pojawiają się dość powoli. Na przykład piosenka lub określony ton może nagle być bardzo obecny i spróbuję stworzyć coś wokół tego. Pisanie jest często pierwszym krokiem iz tych tekstów wyłaniają się obrazy, które następnie przekładam na wykonane przeze mnie przedmioty.
AM: Twoja praktyka obejmuje wiele mediów, w tym performance, film, instalację, fotografię i tekst. Czy możesz opisać, jak to wszystko działa?
TS: Przez wiele lat performans był głównym dorobkiem mojej pracy, aw ramach spektakli były teksty. To zabawne, moje wczesne występy były wyłącznie kobiecej obsady, ale na tym etapie nie zdawałam sobie sprawy, że interesuję się feminizmem. Nie znałem języka i nie byłem włączony w dyskurs w taki sposób, żebym mógł właściwie rozwijać swoje pomysły. Od dawna interesuję się ideami podmiotowości i identyfikacji oraz tym, jak konstruowane są tymczasowe rzeczywistości. Wiele lat temu zacząłem tworzyć te postacie do każdej nowej pracy, którą wykonałem – prawie jak niekończąca się sztuka. Zacząłem też dostosowywać istniejące teksty. Wtedy natknąłem się na Christine de Pizan Księga miasta kobiet (1405), co uważam za bardzo interesujące. interesuje mnie struktura książki; fikcyjne miasto ze wszystkimi tymi różnymi postaciami. Pozwoliło mi to zacząć pisać własne postacie i wypełniać nimi swoją pracę.
AM: Wiele z tych postaci pojawia się w Twojej ciągłej pracy, Czarny Kontynent. Czy możesz mi o tym trochę opowiedzieć?
TS: „Dark Continent Productions” to ciągły projekt feministyczny, przeplatany instalacjami prowadzonymi przez postaci, filmami, performansami i tekstami eksperymentalnymi. Jest to rozszerzona adaptacja Księga miasta kobiet i przybiera kształt alegorycznego miasta kobiet. Miasto to zamieszkują złożone, symboliczne bohaterki, które uosabiają nadmiar i badają „kobiecą” podmiotowość i doświadczenie oraz potencjał realizmu definiowanego przez nadmiar i irracjonalność – cechy tradycyjnie otaczające pojęcie „kobiecości”. Projekt ten wyraża kobiecość nie jako kobiecą, ale jako rodzaj „radykalnej odmienności” w stosunku do jakiejkolwiek koncepcji rzeczywistości. Wystawa Turner Prize będzie ostatnią prezentacją tej pracy. Wiele z napisanych w nim tekstów było bardzo osobistych i pomimo tego, że przemawiało do nich różne postacie, wciąż było to rozplątywanie moich wnętrzności. Nie chodziło o to, że to było terapeutyczne, ale wiele z tego było spojrzeniem wstecz, rodzajem przetwarzania, a kiedy skończyłem, chciałem iść dalej.

AM: Czy możesz rozwinąć ten termin „radykalna inność”?
TS: W trakcie tworzenia Czarny Kontynent, moja polityka się zmieniła. Zdecydowanie na początku duży nacisk kładziono na oddanie głosu bardzo wewnętrznej kobiecej podmiotowości, ale tak naprawdę nie chodzi o kobiety w konwencjonalny sposób genderowy. Interesowała mnie inność i pisanie o doświadczeniach związanych z kobiecością, ale to wyewoluowało w miasto postpatriarchalne, a nie miasto kobiet i tak to teraz definiuję. W ogóle nie interesuje mnie to, że jest to miasto binarne. Kiedy zacząłem projekt, rozpocząłem podróż pod kątem własnego zaangażowania politycznego. Dla mnie odkrycie feminizmu polegało na znalezieniu języka do opisania moich doświadczeń i tego, gdzie się znajdowałam na świecie. Dzięki badaniom uświadomiłem sobie znacznie więcej dyskursu, a moje myślenie ewoluowało. Wiele się nauczyłam od intersekcjonalnego feminizmu i zmieniło się to, jak widzę, czym może być to miasto lub dzieło sztuki.
AM: Wasza nadchodząca wystawa – „Tragodía” w Temple Bar Gallery + Studios (20 grudnia 2019 – 15 lutego 2020) – będzie dla niektórych pierwszym spotkaniem z twoją pracą. Co byś im powiedział po wejściu?
TS: Nie sądzę, żeby ludzie musieli być w jakikolwiek sposób przygotowani do mojej pracy. Ta praca jest nieco inna niż Czarny Kontynent, który czerpie z tak wielu odniesień. To jest całkowicie pozbawione referencji. To tragedia i ma niszczący ton. To także bardzo dużo o miłości – o tym, jak miłość nas sytuuje i o stracie, która jest z tym całkowicie zawarta.
Ailve McCormack jest producentem i konsultantem artystycznym, który niedawno wrócił do życia i pracy w Dublinie. Jest założycielką i autorką trwającego bloga, Ze Studia…
z thestudioof.com
Tai Shani jest artystką mieszkającą w Londynie i wykładowcą praktyki sztuki współczesnej w Royal College of Art. Jej multidyscyplinarna praktyka koncentruje się wokół eksperymentalnych tekstów narracyjnych.
taishani.com
Obraz funkcji:
Tai Shani, DC Semiramida, widok instalacji, Turner Prize 2019 na Turner Contemporary, Margate; zdjęcie: David Levene, dzięki uprzejmości Turner Contemporary.