SARA BAUME WYWIAD Z DOROTHY CROSS O SERWIS I INNE OSTATNIE DZIEŁA.
W lutym 1999 w Zatoce Szkockiej pojawił się duch małego statku. Wracał co noc przez trzy tygodnie, świecąc aż do świtu, gasnąc w miarę upływu godzin i ujawniając się w świetle dziennym jako wycofany z eksploatacji latarniowiec o nazwie Albatross, pokryty fosforyzującą farbą i zacumowany w tym miejscu. Jego długotrwała obecność u wybrzeży Dún Laoghaire stała się od tego czasu jednym z najważniejszych dzieł współczesnej sztuki irlandzkiej, a także elementem miejskiego folkloru.
Dwadzieścia lat później, w błyszczące popołudnie we wrześniu 2019 roku, inny rodzaj nawiedzonego statku wypłynął z bazy morskiej na wyspie Haulbowline Island iz wahaniem popłynął w górę rzeki Lee. Dziwna, uduchowiona muzyka emanowała z górnego pokładu i nad wodami i brzegami portu w Cork. Wyglądało na to, że niesie jedynego pasażera – postać owinięta w błyszczący foliowy koc siedziała przytulona do szarej stali. Pod pokładem i poza zasięgiem wzroku ludzkie serce w ołowianym pudełku wracało na miejsce, z którego zostało skradzione ponad 150 lat temu. Na miejskim nabrzeżu zebrał się tłum, by się z nim spotkać.
Dorothy Cross nie jest odporna na Serdeczność zostanie nazwany sequelem do Statek widmo, choć dwuletnia rocznica to przypadek. Mary Hickson, dyrektor Cork's Sounds from a Safe Harbor Festival, po raz pierwszy zwróciła się do niej z propozycją wykorzystania okrętu w 2017 roku, a projekt był zaplanowany na zeszły rok. „Nie było gładko” — mówi Cross. Z artystą spotykam się rano po wydarzeniu. Jest w żywiołowej formie, jeśli nie trochę przytłoczona. Teraz to Serdeczność została wreszcie zrealizowana, Cross chętnie chwali ciężką pracę Hicksona, a także dalekowzroczność kapitana Briana Fitzgeralda z Irlandzkiej Marynarki Wojennej, ale również rozpacza nad „kalcyfikacją wyobraźni”, z którą wielokrotnie się spotykała po drodze.

„Myślę o projekcie w kategoriach trójkąta równoramiennego…” – mówi Cross – „…serce, głos, a potem statek jako pojemnik, relikwiarz – to naczynie, które służy zarówno ochronie, jak i zniszczeniu”. Głos jest głosem Lisy Hannigan i piosenki, Modlitwa za umierających, został zaczerpnięty z jej albumu „At Swim” z 2016 roku, choć został przearanżowany, okrojony i połączony z muzyką Alasdaira Malloya grającego na szklanej armonicie. Cross wiedziała, że chce muzyki, która „pochodzi z wody” i pracowała już z Malloy przy swoich „filmach o meduzach”. Gdy tylko usłyszała piosenkę Hannigan, z jej bolesnym refrenem mojego serca / twojego serca, była oszołomiona – „… wydawało się, że to po prostu podsumowuje wszystko, co próbowałem zrobić”.
Skradzione serce to niezwykły przedmiot – kropla pomarszczonej, bezbarwnej chrząstki, która została umieszczona w bibułce i zamknięta w ołowianym pudełku w kształcie poobijanego serca. Może mieć nawet pięćset lat, ale nic nie wiadomo o jego właścicielu ani o okolicznościach, które doprowadziły do umieszczenia go w krypcie dawnego Christchurch, a obecnie Centrum Sztuki Triskel. Został odkryty w 1863 roku, a później przejęty przez generała Pitta Riversa – angielskiego oficera, etnologa i archeologa, którego kolekcja artefaktów trafiła na Uniwersytet Oksfordzki. Cross po raz pierwszy zetknęła się z sercem na wystawie w Wellcome Trust w Londynie w 2007 roku. „To było w mojej świadomości od dawna…”, mówi, „… że ostatnim sercem, z którym mogłabym pracować, będzie ludzkie, po wężach , a potem rekin”. Jednak uzyskanie pozwolenia na wypożyczenie było głównym źródłem opóźnienia projektu i odkryła, że szuka innych opcji: „Skontaktowałam się ze wszystkimi uniwersytetami, gdzie setki serc marnieje na półkach; Rozmawiałem z chirurgami o chorym sercu, które zostało pobrane podczas przeszczepu. Wiedziałem, że mam do czynienia z wrażliwym terytorium, ale jednocześnie z tak wielkim szacunkiem zamierzaliśmy leczyć narząd”. Wracała, raz za razem, aby podążać za sercem Christchurch, szczególnie ze względu na jego pochodzenie, a jej wytrwałość z czasem opłaciła się.
Anonimowe, korkońskie serce w końcu odpłynęło do swojego portu. „Część mnie chciała go zabrać i wrzucić do rzeki Lee…” – mówi Cross – „… a jego ołowiana skrzynia pociągnęłaby go do całego mułu i śmieci na dnie i to byłby koniec”. Zamiast tego wysiadł bezpiecznie, w słońcu, w wojskowym salucie. „W żadnym momencie nie próbowano teatralizować tego procesu. Nie chciałem żadnych fajerwerków ani podróbek, ale tylko tego, co normalnie robiłaby marynarka wojenna – własnych codziennych rytuałów i teatralności”. Serce zostało przeniesione bezpośrednio do szklanej gabloty w The Glucksman, a jednocześnie w Crawford Art Gallery, filmie krótkometrażowym (także zatytułowanym Serdeczność i wykonane we współpracy z Alanem Gilsenenem) odtwarzane w pętli w zaciemnionej sali wykładowej.

Cross wciąż dziwi się, że film powstał na czas festiwalu. „W mojej głowie”, mówi, „stało się to zbyt skomplikowane, ale Alan miał wiarę, której mi wtedy brakowało”. Film jest elegancki i dyskretny. Odmuchany wiatrem Hannigan wędruje po pokładach, kamera podąża za nią, ale też oddala się, osadzając na chwilę na metalowych wyrobach i sprzęcie wojskowym, przesuwając się po popielatym horyzoncie. „Pewnego dnia po prostu wyszliśmy do portu, gdy marynarka wojenna wykonywała swoje rutynowe manewry” — mówi Cross. „Na początku bałem się urody Lisy w zabawny sposób – bałem się, że odbierze to esencję projektu i zmieni go w popowy teledysk. Ale nie chciałam też za bardzo wnosić wyobrażenia o uchodźczyni, ubierać ją w coś, co by to sugerowało. Zasadniczo chciałem zneutralizować Lisę – po prostu mieć jak najwięcej jej głosu – serce jako serce; statek jako statek i Lisa jako kanał energetyczny między całością i to właśnie udało się stworzyć Alanowi.
Pomimo niedopowiedzenia, nie można oglądać tych scen bez przypomnienia sobie humanitarnej roli irlandzkiej marynarki wojennej w śródziemnomorskim kryzysie migracyjnym. Kiedy pytam artystkę o politykę, zamiast tego mówi o swojej wystawie w Kerlin Gallery w Dublinie „Śniło mi się, że mieszkam” (6 września – 19 października). „W dużej mierze chodzi o obecność człowieka na planecie…” – upiera się, „…o zgon i rozkład; czas i wyginięcie”. Na wystawie zaprezentowano trzy znaczące nowe rzeźby. Słuchaj Słuchaj składa się z pary rzeźbionych marmurowych poduszek z prawym i lewym uchem wystającym, jakby wyrastającym z ich wciętego środka. POKÓJ – „jak w czasowniku…” tłumaczy Cross, „dać miejsce…” – to przestrzeń marmurowej podłogi, z której wyłania się mały rekin; jego położenie utrudnia stwierdzenie, czy wynurza się na powierzchnię, czy też jest ciągnięty w dół. „A trzeci kawałek to kamienie kwarcowe znalezione na plaży, które przez wieki były toczone przez wodę. W dwudziestu sześciu z nich wyrzeźbiono litery alfabetu rzymskiego. To nasz język po prostu rzucony – rozproszony”. Wybór materiału przez artystę jest nierozerwalnie związany z sensem wystawy. „Marmur powinien być skromny i organiczny, ale przez całą historię był gloryfikowany. Jest coś jednoczącego w swojej naturze; jest dużo odejmowania, ale absolutnie żadnego dodawania; jest w tym czystość, ale także – jest tak bardzo związany ze śmiercią. Marmur jest zarówno grobowcem, jak i mieszkaniem domowym; stąd pochodzi tytuł.” Tytuł pochodzi z wersu popularnej XIX-wiecznej arii: Śniło mi się, że mieszkam w marmurowych salach, z wasalami i poddanymi u boku. Linia, podobnie jak wystawa, jest pełna mroku i tęsknoty.

Równolegle wystawiana jest w Irish Museum Modern Art kolejna nowa marmurowa rzeźba autorstwa Crossa, Everest Erratyczny, na wystawie zbiorowej „Pragnienie: rewizja od XX wieku do ery cyfrowej” (20 września 21 – 2019 marca 22). Mówiąc o tej nowej pracy, mówi: „Chciałam zrobić coś, co byłoby jak głaz narzutowy – miniaturowe przedstawienie szczytu naszej planety, który dla większości ludzi jest niedostępny, a jednocześnie ostatnio my”. obserwowałem ludzi ustawiających się w kolejce, aby wspiąć się na Mount Everest, jakby czekali na autobus”. Ten rodzaj poruszającej sprzeczności często tkwił u podstaw twórczości Cross – jej zdolność do łączenia elementów, które początkowo wydawały się sprzeczne, nigdy nie zanikała w jej karierze, która obejmuje teraz trzydzieści lat. Każda nowa praca bez wysiłku wpada w kontinuum – rozgałęziając się od poprzedniej i rozciągając się dalej – a jednak kiedy zadaję jej przerażające pytanie „co dalej?” krzywi się i upiera się, że „… Heartship wydaje się być pewnym zakończeniem. Jak możesz kiedykolwiek uzyskać coś potężniejszego niż te trzy elementy? Nie możesz przejść obok ludzkiego serca. To esencja wszystkiego.”
Po naszym wywiadzie uda się do The Glucksman i odwiedzi skradzione serce przed powrotem do Connemary. “Serdeczność już nie ma…” mówi, „… już nigdy go nie zobaczymy. Może po prostu staje się narracją”. Może za dwadzieścia lat ludzie nadal będą opowiadać historię o tym, jak byli tam na nabrzeżu w porcie Cork w słoneczny jesienny dzień, gdy nawiedzony statek podpływał do góry.
Sara Baume jest pisarką mieszkającą w West Cork.
Z siedzibą w Connemara, Dorothy Cross jest jedną z czołowych współczesnych artystek irlandzkich. Reprezentowana jest przez Kerlin Gallery w Dublinie i Frith Street Gallery w Londynie.
Serdeczność został zaprezentowany w ramach biennale Dźwięki z bezpiecznej przystani (10 – 15 września 2019). Serdeczność było możliwe dzięki wsparciu Rady Miasta Cork, Irlandzkiej Służby Marynarki Wojennej, The Glucksman, UCC, Crawford Art Gallery i uczestniczących artystów.
Obraz funkcji:
Serce (nieznane pochodzenie); zdjęcie dzięki uprzejmości Muzeum Generała Pitta Riversa.