National Gallery of Ireland, Dublin, 26 listopada 2016 – 26 marca 2017
Na tej wystawie wybranych prac znajduje się 14 portretów. Otaczając widza ze wszystkich stron, w każdej z nich przedstawiona jest samotna postać (dlaczego nie ma par lub grup?) i to pojedyncze skupienie przyczynia się do poczucia, że jesteśmy w towarzystwie bóstw. Jest też dużo dużych głów, których obecność dominuje w małym pomieszczeniu na szczycie zaklętych schodów w Skrzydle Milenijnym. Oczywiście postać artysty jest również obecna, bezpośrednio w autoportretach lub w inny sposób implikowana. Otwarta dla artystów wszystkich dyscyplin, krótka lista składa się głównie z obrazów, w sumie dziewięciu, wraz z dwoma fotografiami, rysunkiem grafitowym, rysunkiem cyfrowym i projekcją wideo na popiersie z terakoty.
Do kwalifikujących się należą artyści z Irlandii lub mieszkający w Irlandii. Przy pierwszej nagrodzie w wysokości 15,000 5000 EUR i prowizji w wysokości XNUMX EUR, względny brak bardziej znanych nazwisk jest zaskakujący. Czy portrety są z natury konserwatywne, a przez to mniej atrakcyjne dla najnowocześniejszych? Z pewnością w niektórych z tych prac panuje moralizm (w katalogu wystawy dostępne są wcześniejsze historie), a wynikający z tego brak dwuznaczności może działać spłaszczająco. Być może dlatego, że musi się zastanowić tylko nad sobą, fotograficzny autoportret Very Ryklovej Untitled #5001 działa z dala od takich subtelności. Artystka obnaża się dosłownie w otwartym geście swojego ciała, a jeszcze bardziej w tym, jak łączy seksualną asertywność i wrażliwość w tym samym obrazie siebie.
Przyglądając się uważnie jedynej innej fotografii na wystawie, zdjęciu aktora Gabriela Byrne'a autorstwa Kim Haughton (jedynej tu celebryty), para zaczęła dyskutować o pracy przez moje ramię. „To fotografia?” – „Nie, to jest obraz” – „Naprawdę, wow, spójrz na półkę z książkami, wyobraź sobie, że musisz namalować wszystkie te tytuły”. Verisimilitude tworzy czynnik „wow”, nawet jeśli nie jest ono tym, czym im się wydaje. Uchwycenie słynnego aktora w refleksyjnym nastroju, Gabriel Byrne to dobra fotografia. Mamy przyjemność podglądania wnętrza jego nowojorskiego mieszkania, podczas gdy dostęp do jego wewnętrznego świata jest sugerowany (wtedy grał Jamesa Tyrone'a w Eugene O'Neill's). Podróż przez długi dzień w noc), ale odmówiono.
Wracając do gigantycznych głów. Jennifer to obraz olejny na płótnie autorstwa Stephena Johnstona. Brawurowy akt drobiazgowych szczegółów, wyczuwasz, że artysta zaniepokoił się swoim zadaniem, uważając, aby jego podobny do idola obiekt nie poraził go za włosy, które nie pasują. Będąc częścią trwającego projektu społecznego, „zwykły” temat obrazu zostaje uwydatniony przez monumentalne potraktowanie artysty. Podobnie przerośnięty i bardzo szczegółowy, męski model z Catherine Creaney To też minie jest bardziej zamyślony. Duża głowa jest profesjonalnie renderowana, ale jest to rodzaj hiper-wierności, przesyt szczegółów pozostawiający niewiele miejsca na wyobraźnię. Artysta wspomina o „prawie brutalnej szczerości” Luciena Freuda jako wpływie, którego wiele portretów, przypadkiem, jest pokazywanych w całym mieście w IMMA. Chociaż oba te obrazy są uważnie obserwowane, brakuje im dominującej bezwzględności Freuda; to podmiot tutaj jest królem.
Intensywność Freuda miała wiele wspólnego z czasem. Przez setki godzin malarz i modelka byli związani w równym umartwieniu. Wielu artystom i ich bohaterom kamera zniosła taką intymność. Używane do uchwycenia podobieństwa, fotografie często zastępują modela, obraz zastępujący obecność ciała i krwi. Wyjątkiem może być duży olej na płótnie Imran przez Gavana McCullougha. Podobno obraz jest jedną z serii portretów osób ubiegających się o azyl. „Imran” jest oddany w stonowanych odcieniach brązu i szarości, jego wyraz twarzy jest rozluźniony, ale nieco zaniepokojony, w rodzaju układanki z namalowanymi fasetami. Przypomniał mi się angielski malarz Euan Uglow, którego precyzyjnie wyartykułowane studia postaci noszą znamiona ich przemyślanej konstrukcji. Z drugiej strony charakterystyczna struktura obrazu może mieć swoje korzenie w filtrze Photoshopa, sprowadzającym nas z powrotem do fotografii, więc trudno powiedzieć.
Mam słabość do Haroldzie, obraz temperą jajeczną na prawdziwym panelu gesso autorstwa Fergusa A. Ryana. Chociaż każda nić tweedu i sztruksu „Harolda” wydaje się być indywidualnie wykonana, nigdy nie tracimy z oczu tego jako obrazu, ręcznie wykonanej odpowiedzi na żywą obecność obiektu. Sam „Harold” wyraża pewną siebie jouissance, jego spokojne spojrzenie kontempluje ciebie, kontempluje go. A mówiąc o jouissance, robiąc notatki w kawiarni galerii, napisałem, że wrote Seanie, mały obraz olejny Gerry'ego Davisa miał najwięcej „soku życia”. Wygląda na szybką i lekko posiniaczoną, barwnie pomalowana głowa ma idealną skalę, proporcje dzieła pokrywają się z ludzkim tematem. Ze względu na jego skromność i żywotność, ucieszyłem się, że został ogłoszony ostatecznym zwycięzcą.
John Graham jest artystą mieszkającym w Dublinie.
Zdjęcia: Gerry Davis, Sean; Vera Ryklova, Bez tytułu # 50012016; zdjęcia dzięki uprzejmości Hennessy Portrait Prize.