MATT PACKER UWAŻA DYSTRYBUCYJNE MOŻLIWOŚCI KOMUNIKACJI W ŚWIECIE SZTUKI.
W swojej przełomowej i często cytowanej książce, Wyobrażone społecznościBenedict Anderson opisuje powiązania między rozwojem prasy drukarskiej a narodzinami społecznej świadomości narodowej. Opisuje, jak łatwość drukowania tekstu w językach narodowych stała się narzędziem identyfikacji, konceptualizacji i kształtowania odbiorców czytelników. Strategie produkcji i dystrybucji książek i gazet od XVI wieku stały się sposobem na określenie zasięgu i granic tej społeczności językowej, w logicznej ewolucji w kierunku świadomej formy nacjonalizmu, która znalazła swój pełny wyraz wiele lat później. Anderson opisuje ceremonię, w której czytelnik ma świadomość, że jego lektura jest „replikowana jednocześnie przez tysiące (lub miliony) innych, o których istnieniu jest przekonany, ale których tożsamości [sic] ma najmniejsze pojęcie”.1 Dalej sugeruje, że ten rodzaj czytelnictwa stał się modelem samej społeczności.
W naszych czasach rozwój internetu jako przestrzeni wspólnego dyskursu dokonał czegoś podobnego do ukształtowania wyobrażonego miejsca społeczności transnarodowej. Rozszerzając logikę Andersona na specyficzny kontekst „świata sztuki”, łatwo zrozumieć, w jaki sposób coraz bardziej internetowe i monoglockie media komunikacji sztuki przyspieszyły możliwość myślenia o świecie sztuki jako świat, ze wzmocnionym poczuciem globalnego pluralizmu i synchroniczności praktyk artystycznych i dyskursów, gdziekolwiek wydają się mieć miejsce (pod warunkiem, że jest to zazwyczaj komunikowalne w języku angielskim). Jak zauważyli Alix Rule i David Levine w odniesieniu do pisarzy, komentatorów i PR-owców, którzy mają wkład w ten system, „zdolności dystrybucyjne Internetu pozwalają im teraz wierzyć – lub mieć nadzieję – że ich twórczość dotrze do międzynarodowej publiczności”, pomimo pełna świadomość, że angielski nie jest językiem podstawowym w większości krajów, ani nie ma nic globalnie uniwersalnego w dostępie do Internetu.2
Odbiorcy tych komunikatów – czy to krytyczna ocena nowego biennale w Turku, czy promocja serii seminariów w Skopje – to nasycenie międzynarodowej komunikacji artystycznej rzadko odpowiada możliwości naszej obecności lub bezpośredniego udziału, niezależnie od gdzie się znajdujemy lub jakie możliwości mamy do dyspozycji. Wiele z tego, co trafia do naszych skrzynek odbiorczych i kanałów mediów społecznościowych, często może wydawać się zaprojektowane tak, aby były zgodne z uznaniem wartości, trafności i dyskursu, które zarówno sugestywnie leżą w naszym własnym interesie, jak i są skalkulowane poza naszym zasięgiem.
Trudno zmierzyć wpływ, jaki e-flux miał na kształtowanie tych warunków i światowego postrzegania siebie, odkąd został założony przez Antona Vidokle w hotelu Holiday Inn w nowojorskim Chinatown w 1998 roku. Opisując się jako „platforma wydawnicza i archiwum , projekt artystyczny, platforma kuratorska i przedsiębiorstwo” jego produkty obejmują przegląd wiadomości, wydarzenia, wystawy, szkoły, czasopisma i książki, z misją tworzenia i rozpowszechniania „szczepów krytycznego dyskursu otaczającego współczesną sztukę, kulturę i teorię na arenie międzynarodowej”.3 Najbardziej znany jest z ogłoszeń e-mailowych, które docierają trzy razy dziennie, z których każdy jest opłacany przez wybrane publiczne instytucje sztuki i inicjatywy artystyczne na większą skalę, których wystawy i projekty są promowane wśród ponad 90,000 XNUMX subskrybentów na całym świecie.4
Znaczenie e-flux idzie dalej, jeśli weźmiemy pod uwagę, że wiele uczelni zachęca studentów do subskrypcji e-flux, aby pomóc budować świadomość zawodową, podczas gdy same ogłoszenia stały się własną kulturą komunikacji – gdzieś pomiędzy komunikatem prasowym, reputacyjny bastion, a sam proto-generator dyskursu artystycznego. To wystarczyło, aby uzasadnić publikację Najlepsza niespodzianka to żadna niespodzianka w 2006 roku wydrukowano wybór wcześniejszych ogłoszeń e-mail, wybranych przez kuratorów, pisarzy i artystów, w tym Nancy Spector, Molly Nesbit i Hansa Ulricha Obrista. Esej Daniela Birnbauma do książki opisuje „efekt e-flux” jako mieszaninę zachwytu, ciekawości i nadziei, która teraz wydaje się przestarzała z polityczną etyką szczytowego neoliberalizmu: „Ponieważ wiele z tych rzeczy wydaje się mieć miejsce w odległych miejscach gdzie nigdy nie postawiłem stopy… te znaki interpunkcyjne, które wydają się sugerować nowe możliwości sztuki (przynajmniej w mojej fantazji), sprawiają, że jestem ciekawy i pełen nadziei: na świecie dzieją się dziwne i radykalnie nowe rzeczy”.5
Tutaj, w Irlandii, panuje ogólne poczucie, że dystrybucyjne siły komunikacji w świecie sztuki znajdują się gdzie indziej. W Irlandii istnieje tylko kilka organizacji zajmujących się sztukami wizualnymi, które mają możliwość rozpowszechniania swoich prac na arenie międzynarodowej, czy to w celach promocyjnych, czy też innych. W Irlandii nie ma magazynów ani czasopism artystycznych (drukowanych lub online), blogów, listserv, portali informacyjnych ani specjalistycznych agencji komunikacyjnych z siedzibą w Irlandii, które mają wszechstronną międzynarodową dystrybucję i zasięg. Wydanie drukowane Magazyn artystyczny CIRCA – wciąż cytowany i upamiętniany jako ważny nośnik dyskusji o sztuce współczesnej w Irlandii – w okresie szczytowym w 2005 r. miał tylko 52 abonentów międzynarodowych poza Irlandią i Wielką Brytanią, biorąc pod uwagę zarówno subskrypcje indywidualne, jak i instytucjonalne.6 Kiedy wyobrażamy sobie możliwą międzynarodową publiczność dla naszej pracy i odległą społeczność dyskursu, której postrzegamy jako część, powinniśmy również zdawać sobie sprawę z tego, jak te wyobrażenia są zarówno konstruowane, jak i stosowane w rzeczywistości.
Matt Packer jest dyrektorem EVA International.
Komentarz
1 Benedicta Andersona, Wyobrażone społeczności, (Londyn: Verso, 1983).
2 Alix Rule i David Levine, Międzynarodowa sztuka język angielski (Potrójny Baldachim, 2012).
3 strona internetowa e-flux
4 Tamże. 47% w Europie, 42% w Ameryce Północnej i 11% w innych krajach (Ameryka Południowa, Australia, Japonia itd.) z podziałem demograficznym na 18% pisarzy/krytyków, 16% galerie, 16% kuratorów, 15% związanych z muzeami, 12% artyści, 10% konsultanci, 8% kolekcjonerzy i 5% ogólna publiczność.
5 Daniel Birnbaum, „Skurcze czasowe lub do zobaczenia jutro w Kiribati!” w Najlepsza niespodzianka to żadna niespodzianka (Zürich: e-flux i JRP Ringier Kunstverlag AG, 2006).
6 Rozmowa e-mailowa z Peterem Fitzgeraldem, byłym redaktorem Magazyn artystyczny CIRCA.