LILY CAHILL WYWIADA Z EIMEAREM WALSHEM O OSTATNIM PROJEKCIE PAMIĘCIOWYM ZLECENIONYM PRZEZ RADĘ HRABSTWA ROSCOMMON.
Eimear Walshe został nagrodzony The Margaret Cousins Commission przez Radę Hrabstwa Roscommon, finansowaną przez Creative Ireland, aby „świętować i upamiętniać naszych niezwykłych obywateli poprzez wyjątkowe i nieoczekiwane projekty sztuki wizualnej”.1. Margaret („Gretta”) Cousins (1878 – 1954), teozofka, nacjonalistka i sufrażystka, urodziła się w Boyle, w hrabstwie Roscommon. Zamówienie Eimear zaowocowało słuchowiskiem radiowym, Wiem, dlaczego kobiety płaczą na weselachoraz publikacja pomocnicza, Gretta. Publikacja została uruchomiona wraz z immersyjnym wykonaniem słuchowiska na żywo w historycznym King House w Boyle w sierpniu 2019 r. Publikacja będzie dostępna na dublińskich targach sztuki książki w Temple Bar Gallery + Studios (21 listopada – 1 listopada). Grudzień).
Lily Cahill: Jesteś artystką interdyscyplinarną pracującą w rzeźbie, wydawnictwach, performansach i wykładach. Kiedy najlepiej rzeźbić, a kiedy lepiej rozmawiać? Jakie projekty mogą dyktować pewien rodzaj odpowiedzi?
Eimear Walshe: Mam różne relacje z tymi wszystkimi materiałami i prawdopodobnie staram się nigdy nie nadać żadnej z tych relacji głównego statusu ani nie romantyzować ich. Mówienie może być przyjemne, przerażające, alienujące, przekonujące, upolityczniające. Rzeźbienie jest na ogół drogie, ale niezwykle satysfakcjonujące w obserwowaniu interakcji z ludźmi. Publikowanie, zwłaszcza w Internecie, jest dezorientujące i ekscytujące, ponieważ nie wiesz, czy nawiążesz jakieś głębokie, nieoczekiwane połączenie, czy też zostaniesz złapany. Rodzaj spotkania, które tworzysz, jest wynikiem oszacowania na podstawie twoich aktualnych priorytetów, dostępnych zasobów, kierunku pracy i rodzaju ekspozycji, którą możesz zrobić lub podjąć w danym momencie. Nauczenie się czegoś po drodze jest zawsze ważnym priorytetem.
Tak więc dla tego zlecenia z Roscommon Arts Centre, którego kuratorką była Linda Shevlin, praca przez radio i wydawnictwa miały sens ze względu na rodzaje lokalnej dystrybucji i intymne spotkania, na które pozwalają. Ja i Margaret Cousins jesteśmy/byliśmy wielkimi „rozmówcami”. A radio jest trochę fantazmatyczne. To był właściwy sposób na napisanie i zaprezentowanie dialogu między mną a osobą historyczną, która od tamtego czasu odeszła, i umożliwienie innym słuchania.

LC: Jak ważna jest współpraca w generatywnych aspektach Twojej pracy?
EW: Aby dać Wam poczucie jego roli w tym projekcie, najpierw moja babcia Maisie Gately napisała tekst o zawiłościach aranżowanego małżeństwa w Roscommon przed 1950 r., a Dyuti Chakravarty – która pracuje nad doktoratem na temat feministycznej mobilizacji w Indiach i Irlandia – napisała bardziej akademickie studium polityki seksualnej Margaret Cousin. Oba te elementy były niezwykle inspirujące dla mojego pisemnego wkładu w projekt, słuchowisko radiowe, które tworzy dialog, cytując własne pisarstwo Margaret Cousin, w którym jej aspiracje są testowane z chwilą obecną.
Następnie w słuchowisku pracowałem z trzema innymi wykonawcami – Holly Moore, Phoebe Moore i Ailbhe Wakefield Drohan – odpowiednio występując jako Margaret Cousins, moja wtrącająca się babcia i narratorka. Byłem również bardzo zadowolony, że mogłem współpracować z projektantem dźwięku Christopherem Steensonem przy wersji na żywo i w radiu, grafikiem Paulem Guinanem, który zaprojektował publikację, oraz Sinead Kennedy, która zagrała na skrzypcach muzykę na żywo dla występ w King House. Można więc śmiało powiedzieć, że projekt w ogóle nie istniałby bez tych wszystkich genialnych współpracowników.
LC: Co skłoniło cię do skupienia się w sztuce na małżeństwie, poprzez przedstawienie archiwalnych przemyśleń Gretty na ten temat i twoich własnych – że „małżeństwo powinno być zakazane, a nie zachęcane. Jeśli naprawdę musisz być w związku małżeńskim, powinieneś chcieć iść za to do więzienia!”2?
EW: Cóż, polityka społeczna, ekonomiczna, pracownicza, emocjonalna, seksualna i wewnętrzna małżeństwa na pewno przysparza mi wielu problemów. Ale przypuszczam, że potraktowałem postać „Ja” w sztuce w taki sam sposób, jak potraktowałem postać Margaret, przytaczając obie nasze najbardziej stanowcze polityki dokładnie, ale strategicznie, aby stworzyć momenty dysonansu i zgody. Wyraźnie ma więcej mądrości i doświadczenia, ale ja mam korzyść z perspektywy czasu i jeszcze większą korzyść z tego, że nadal żyje. Dlatego ważne było, aby zrobić z siebie swego rodzaju głupca, twierdząc, że małżeństwo i więzienie są podobne – dość śmiałe twierdzenie w kontekście, biorąc pod uwagę, że nie doświadczyłem żadnego, a Margaret przeszła przez oba (Margaret była więziona w Irlandii, Wielkiej Brytanii). oraz Indie za jej sufrażystyczną i nacjonalistyczną działalność).
Zresztą sugestia w tekście dramatu o kryminalizacji małżeństwa jest przede wszystkim propozycją polemiczną i paradoksem. Jeśli małżeństwo i więzienia są takie same, a przez to oba powinny zostać zniesione, kara pozbawienia wolności nie byłaby dostępna jako realny środek odstraszający od małżeństwa. Wprowadzenie tego rodzaju bezmyślnej logiki sygnalizuje moment w grze, w którym sparing staje się chaotyczny i chaotyczny; jej dialog staje się bardziej sentymentalny, podczas gdy Ja staje się bardziej gorliwy.

LC: Byłeś pracownikiem naukowym w Van Abbemuseum w Eindhoven w programie badawczym Deviant Practices. Czy Margaret Cousins była dewiantem? Co cię do niej przyciągnęło?
EW: W 2017 i 2018 roku prowadziłam w muzeum warsztaty publiczne. W pierwszym przypadku chodziło o „odstępstwo” od queerowych i feministycznych separatyzmów w układzie (lub samoorganizacji) społeczeństwa i wiedzy. Miałem krytyczny, ale sympatyczny stosunek do tego rodzaju dewiacji. Następnie w nowszej iteracji, Departament Badań nad Rewolucją Seksualną, przyjrzeliśmy się popularnym typom „dewiacyjnej” seksualności, takich jak przyprawianie rogów, nagabywanie czy seks, które są napędzane lub karmione przez bardziej skomplikowaną gospodarkę libidinalną. Media, którym się przyglądaliśmy, i nasze gry fabularne nieustannie podkreślały tę ideę – dewiacja nie jest kategorią stabilną moralnie. Jest tak wiele zestawów ortodoksji, z którymi na każdym kroku dopasowujesz się lub odróżniasz.
Tak więc Margaret Cousins była na wiele sposobów zboczona, a pod innymi względami była kobietą ze swojego czasu i klasy. Na przykład jej wstrzemięźliwość seksualna w małżeństwie była silnie motywowana wolą zachowania wolności osobistej i opierania się imperatywom reprodukcyjnym. Jednocześnie jej pojawienie się na tym stanowisku wydawało się uzasadnione osądem innych, w swojej duografii z mężem pisze: „Przyłapałam się na tym, że patrzę na mężczyzn i kobiety jako zdegradowanych przez to żądanie natury”.3 Nie jestem pewien, czy to do mnie należy powiedzieć, do czego to ostatecznie należy. Zwłaszcza, że to, co dokładnie stanowiło owo „zapotrzebowanie natury”, było wtedy materialnie inne, jak sobie wyobrażam.
Eimear Walshe jest artystą z Longford.
Lily Cahill jest artystką i pisarką mieszkającą w Dublinie. Jest współredaktorką magazynu Critical Bastards.
Komentarz
1 Zobacz: roscommonartscentre.ie
2 Eimear Walshe, Wiem, dlaczego kobiety płaczą na weselach, Gretta, p.101.
3 Margaret E. Cousins i James H. Cousins, My dwoje razem, (Madras: Ganesh & Co., 1950) s.108.
Obraz funkcji:
Eimear Walshe, GRETTA, 2019, fragment publikacji, proj. Paul Guinan.