Thomas Pool: Co możesz nam o sobie powiedzieć? Jak zainteresowałeś się fotografią i co napędza twoją praktykę?
Strzelec z Belfastu: Jestem znany jako Strzelec z Belfastu, imię, które sobie nadałem, ponieważ czuję, że to dokładnie to, co robię. Jeżdżę i fotografuję na ulicach Belfastu. Jestem w tym stosunkowo nowy. Założyłem stronę fotograficzną na Instagramie sześć miesięcy temu. Fotografia to dla mnie zupełnie nowy świat.
Studiowałam media na uniwersytecie, więc mam pewne doświadczenie w fotografii. Ale po ukończeniu studiów wpadłam w ten tryb życia od dziewiątej do piątej przez ostatnie siedem lat i nie miałam zbyt wielu okazji, aby skupić się na czymś kreatywnym. Chciałam wykorzystać moją stronę jako mały sposób na pokazanie Belfastu takiego, jakim jest w 2024 roku i eksperymentowanie z fotografią.

Jeśli chodzi o moją jazdę, powodem, dla którego zacząłem fotografować różne strony Belfastu, było to, że pochodzę z nacjonalistycznej dzielnicy w Zachodnim Belfaście. Nie mogłem tam dostać domu, więc musiałem przeprowadzić się do lojalistycznej dzielnicy we Wschodnim Belfaście. To był szok kulturowy, ponieważ przeszedłem od oglądania irlandzkich murali, irlandzkich flag i innych symboli irlandzkiej kultury do absolutnego przeciwieństwa, gdzie wszędzie są Union Jacki i lojalistyczne murale. Pomyślałem sobie, że chcę stworzyć z tego projekt. Pokażę ludziom, jak wygląda Belfast w 2024 roku. Więc to naprawdę skłoniło mnie do rozpoczęcia tego wszystkiego.
TP: Jakiego sprzętu używasz? Jak wygląda Twój proces edycji i selekcji?
TBS: Przez pierwsze pięć miesięcy tego projektu używałem telefonu komórkowego. Używałem wszystkich zwykłych aplikacji, które można pobrać ze sklepu z aplikacjami. Przez ostatnie dwa miesiące używałem prostego aparatu, czyli Canona 550D. Do edycji zdjęć używam Adobe Lightroom.
Jeśli chodzi o wybór zdjęć, uwielbiam uchwycić polityczny aspekt tego, co jest na murach w Belfaście. Lubię też pokazywać, że jest tu również życie, poza polityką, więc staram się robić więcej zdjęć ludzi w ich codziennym otoczeniu. Próbuję to uchwycić, nawet jeśli może się to wydawać szalone w Belfaście ze wszystkim na murach – po prostu żyjemy tutaj, jakby to było całkowicie normalne. Więc staram się wybierać zdjęcia na podstawie tego, co pokazuje codzienne życie ludzi tutaj.

TP: W miarę jak technologia AI staje się coraz bardziej powszechna, w tym nowe narzędzie do edycji zdjęć AI firmy Apple, jak myślisz, w jaki sposób fotografowie będą przekazywać autentyczność i utrzymywać zaufanie odbiorców w przyszłości? Myślę o zdjęciu, które zrobiłeś, które najwyraźniej przedstawia skazanego „Shankill Butchera” uczestniczącego w paradzie Orange Order – scenariusz, który za kilka lat wielu mogłoby uznać za fałszywy i stworzony przez AI.
TBS: Mam nadzieję, że mój styl fotografii będzie nadal godny zaufania. Uwieczniam rzeczy dziejące się w Belfaście tu i teraz. To konkretne zdjęcie, o którym mówisz, ludzie wiedzą, że jest prawdziwe. Uchwyciłem je 12 lipca na Shankill Road. Rozumiem, że za kilka lat ludzie będą twierdzić, że to nie jest prawdziwe lub że to sztuczna inteligencja, ale staram się, aby moja praktyka była wierna wydarzeniom, które mają miejsce w Belfaście. Myślę, że sztuczna inteligencja ma swoje zalety dla fotografów podczas edycji ich prac. Ale nie mam problemu z tym, że ludzie myślą, że coś wymyśliłem; fotografuję Belfast takim, jaki jest, i ludzie, którzy znają Belfast, to rozumieją.

TP: Irlandzki pisarz literatury faktu Mark O’Connell (autor Notatki z Apokalipsy oraz Wątek przemocy) kiedyś napisał of the North: „Doświadczam Północy jako obszaru głębokiego dysonansu poznawczego… Zobaczę flagę Union Jack powiewającą na latarni lub zapłacę za coś funtami zamiast euro i będę się zastanawiać, dlaczego wszyscy po prostu chodzą i zachowują się, jakby byli w Wielkiej Brytanii… Jeśli nie wiedziałbyś nic o kontekście, mógłbyś niemal dojść do wniosku, że dzieje się coś niejasno kapryśnego, jakieś gigantyczne i niezgłębione dzieło sztuki performatywnej, które być może ma coś wspólnego z fikcyjnością narodowości”. Zastanawiam się, co sądzisz o tym cytacie i czy odzwierciedla on twoje podejście do uchwycenia codziennych obrazów społeczności lojalistów i republikanów w Belfaście, symboliki i parad?
TBS: Myślę, że ten cytat jest trafny; jest genialny. Szczerze mówiąc, Belfast to bardzo dziwne miejsce. Jak powiedziałem, dorastałem w dość nacjonalistycznej okolicy i przeprowadzka do dzielnicy lojalistycznej była dla mnie takim szokiem kulturowym, że poczułem się zmuszony do rozpoczęcia tego projektu. Byłem po prostu w szoku, widząc „drugą stronę”, murale lojalistów i społeczności. Nie mówię, że się z tym nie zgadzam lub nie pochwalam; to po prostu zupełnie różni się od społeczności, w której dorastałem.

Ale wracając do cytatu, myślę, że to jest często postrzeganie Belfastu przez ludzi. Kiedy goście i turyści przyjeżdżają do Belfastu, większość ludzi zatrzymuje się w centrum miasta lub zwiedza Titanic Quarter w East Belfast i inne atrakcje turystyczne. Te atrakcje znajdują się głównie w dzielnicach lojalistów, więc zobaczysz tylko Union Jack i brytyjską kulturę. Ale to bardzo mała część miasta. Tam, gdzie dorastałem, nigdy nie widziałeś Union Jack, nigdy nie zetknąłeś się z jakimkolwiek rodzajem brytyjskości ani nie pomyślałeś, że jest jakaś na wyspie Irlandii.
Belfast postrzegam jako dużą, otwartą galerię, po której można spacerować. To, co najbardziej lubię w tym mieście, to cała sztuka klasowa wszędzie, nie tylko polityczna. Belfast jest mały, więc możesz dosłownie przejść się jedną ulicą, która jest pełna murali UVF lub UDA i Union Jacków, a następnie skręcić za róg i zobaczyć Tiocfaidh Ár Lá graffiti, irlandzkie flagi i wszystko inne, co irlandzkie. To jest Belfast. I czy się zgadzasz, czy nie, nie ma to znaczenia, ponieważ to jest Belfast – kulturowe centrum z bogatą historią, a także po prostu dobre, małe miejsce do zabawy.
TP: Twoja praca jest przykładem roli fotografa jako artysty i dokumentalisty. Jak wygląda ta dwoistość dla ciebie i twojej praktyki?

TBS: Nie jestem najlepszym pisarzem, a odkąd założyłem stronę, aby dokumentować Belfast, myślałem, że fotografia jest najlepszym sposobem, aby to zrobić. Bardzo ważne jest dla mnie, aby dokładnie przedstawić miasto. Przez lata widziałem, jak Belfast był błędnie przedstawiany w sztuce i mediach. Ludzie podróżują z całego świata, aby opowiedzieć naszą historię za nas, więc myślę, że naprawdę ważne jest, aby ktoś z Belfastu uchwycił ją taką, jaka jest naprawdę. W swoich postach podaję również informacje o obszarach, więc ludzie nie otrzymują informacji tylko z Wikipedii. To sposób, w jaki uchwycę te obrazy, podnosi je ponad zwykły dokument.
TP: Czy są jakieś nadchodzące projekty, nad którymi pracujesz? Co dalej?
TBS: Ten ostatni rok był dla mnie głównie nauką i tworzeniem połączeń, a także popełnianiem błędów i wyciąganiem z nich wniosków. Miałem naprawdę dużo szczęścia, że zdobyłem sporą liczbę obserwujących w mediach społecznościowych, co naprawdę otworzyło mi wiele drzwi. W tej chwili pracuję nad kilkoma albumami fotograficznymi, a także współpracuję z artystami ze sceny hiphopowej w Belfaście, co jest naprawdę fajne. Więc skupiam się głównie na scenie hiphopowej tutaj, a także kontynuuję dokumentowanie Belfastu i umieszczanie moich zdjęć z mediów społecznościowych w albumach fotograficznych. Rozmawiałem z kilkoma pracowniami, aby stworzyć wystawę moich prac w przyszłym roku, ale w międzyczasie uczę się, popełniam błędy i po prostu obserwuję, dokąd mnie to zaprowadzi.

Belfast Shooter to fotograf, którego prace dokumentują codzienne życie mieszkańców Belfastu.