Thomas Pool: Co możesz nam powiedzieć o swoim wykształceniu i praktyce artystycznej?
Colin Martin: Moja praktyka obejmuje grafikę, instalację filmową i malarstwo. Ostatnio głównie tworzę obrazy, z których niektóre są dość duże. Jestem również edukatorem i dyrektorem szkoły w RHA, więc dzielę swój czas między praktykę a edukację. Moja obecna praca jest bardzo skupiona na technologii i kulturach cyfrowych. Interesują mnie również tradycyjne gatunki malarstwa, jeśli chodzi o rzeczy, które mają długą historię; używam ich jako pryzmatu, aby spojrzeć na kultury zorientowane na przyszłość.

Praktykuję już od prawie 30 lat. Studiowałam grafikę warsztatową na TU Dublin. Po ukończeniu studiów dołączyłam do Black Church Print Studio, które było naprawdę świetnym systemem wsparcia, współpracując z innymi artystami w studiu. Wróciłam w połowie kariery, aby ukończyć studia podyplomowe w NCAD, aby poszerzyć zakres podejść w mojej pracy. Zaczęłam pracować w filmach i wideo, poza systemem galerii i instalować prace w przestrzeniach poza galerią, co naprawdę rezonowało z filmem, który nakręciłam o ideologii stojącej za przestrzenią architektoniczną. Doprowadziło to do mojego powrotu do malarstwa około 2014 roku. Moja najnowsza wystawa, „Empathy Lab”, miała premierę w CCI Paris we wrześniu 2023 roku, a następnie w marcu 2024 roku przeniosła się do Highlanes Gallery w Droghedzie.
TP: Jako kurator RDS Visual Arts Awards 2024, jakie tematy kuratorskie interesowały Cię w tym roku najbardziej?

CM: Jako kurator chciałem mieć bierne autorstwo i w pewnym sensie słuchać, jak trawa rośnie. Widzę swoją rolę kuratora jako kogoś, kto dba i prowadzi proces, od oceniania do ostatecznej wystawy, i naprawdę słucha prac młodych i wschodzących artystów. Mimo wszystko uważam, że na tegorocznej wystawie przewijały się pewne silne tematy. Spośród dziesięciu artystów całkiem sporo interesuje się krytyczną nostalgią, patrzeniem na dziedzictwo, historię rodziny i znaczenie. Sporo artystów interesuje się aspektami queerowości lub podchodzi do gatunków przez pryzmat queerowości. Myślę, że innym powszechnym tematem był cyfrowy natywizm – artyści są w większości z pokolenia, które dorastało w złożoności kultur cyfrowych, więc całkiem sporo zajmuje się tymi tematami.
W tegorocznej wystawie jest wiele fizycznych dzieł, jeśli chodzi o rzeźbę i malarstwo, które mają rodzaj inteligencji dotykowej, a także są pewne bardzo wyrafinowane prace audiowizualne. Jedną rzeczą, która jest naprawdę ważna w tym roku, jest to, w jaki sposób RDS daje ci wgląd w prace, które powstały w szkołach artystycznych na całej wyspie. Czasami na wystawie pojawia się tylko 10 lub 15 artystów, ale w tym roku zainwestowali w tworzenie filmów i wywiadów ze wszystkimi 120 artystami, którzy znaleźli się na długiej liście, którzy są uwzględnieni w wystawie. Myślę, że ważne jest, aby widzowie zobaczyli to, co widzą sędziowie, i wspaniałą pracę wykonywaną przez studentów i nauczycieli sztuki w całej Irlandii.

TP: Jak postrzegasz dziedzictwo RDS Visual Art Awards? Jak wpłynęło to na rozwijającą się praktykę w Irlandii?
CM: Nagrody RDS Visual Art Awards mają bardzo bogatą historię i prawdziwe dziedzictwo. Luminarze irlandzkiego świata sztuki, tacy jak James Hanley czy Dorothy Cross, są laureatami nagrody RDS Taylor Art Award. Myślę, że Dara O'Leary, która była dyrektorem nagród, miała naprawdę refleksyjny proces na temat tego, jak nagrody pasują do rodzajów prac, które tworzą artyści. Około dziesięciu lat temu nastąpiła prawdziwa rekonfiguracja nagród, która odzwierciedlała ambicje studentów w całym kraju. Od tego czasu jest to złoty standard dla studentów i coś, do czego naprawdę należy dążyć.
Inną rzeczą, którą robią nagrody, jest to, że naprawdę łączą innowacyjność i krytyczność pracy, która została wykonana, aby zapewnić szerszą widoczność i stworzyć możliwości dla wystawiających artystów. Nagrody pokazały prawdziwą ambicję, aby tworzyć platformę pracy na wysokim poziomie, która stwarza artystom wspaniałe możliwości współpracy z kuratorami. Zespół, kierowany w tym roku przez Karen Phillips, jest również hojnie wyposażony, aby wyprodukować całkiem wyrafinowane show.
TP: Jako szef Szkoła RHA i wykładowca NCAD, Jakich rad udzieliłbyś studentom szkół artystycznych rozpoczynającym karierę artystyczną po ukończeniu studiów?

CM: Nauczając praktyki zawodowej w NCAD i RHA, najważniejszą rzeczą, którą zawsze mówię, jest skupienie się na pracy i zawsze upewnienie się, że tworzysz najlepszą, najbardziej wymagającą, interesującą pracę, jaką możesz. Poza tym powiedziałbym, aby budować sieć, zawsze otaczać się artystami o krytycznym nastawieniu, którym możesz zaufać i z którymi możesz rozmawiać, którzy będą rzucać ci wyzwania, tak jak ty będziesz rzucać wyzwania im. Myślę, że to jest niezwykle ważne. Inną rzeczą, którą powiedziałbym, jest ubieganie się o dofinansowanie i próba uczestniczenia w świecie sztuki tak bardzo, jak to możliwe. Złóż wniosek o członkostwo w Visual Artists Ireland; myślę, że to jedna z najważniejszych rzeczy pod względem budowania sieci w irlandzkim sektorze sztuk wizualnych.
TP: Czy pracujesz nad jakimiś projektami w przyszłości?
CM: Obecnie prowadzę badania, właśnie ukończyłem długą pracę, projekt „Empathy Lab”, o którym wspomniałem wcześniej, którego ukończenie zajęło około siedmiu do ośmiu lat. Obecnie interesuję się badaniami nad zasobami cyfrowymi i tym, jak środowiska są tworzone cyfrowo w hiperrealistyczny sposób. Dokładniej rzecz biorąc, rozwijam nowy projekt, który będzie nazywał się „Unreal Apocalypse”, skupiając się na osobach pracujących w branży cyfrowej, branży gier i branży filmowej, które tworzą te hiperrealistyczne środowiska. Szczególnie interesują mnie pojęcia apokalipsy i sceny apokaliptyczne; wydają się nam one całkiem realne i powszechne, ale są również nieuchwytne i spekulatywne. Zamierzam zbadać te idee za pomocą technik malarskich, aby zbadać nasze zbiorowe zainteresowanie iluzjami.
Colin Martin jest artystą i wykładowcą mieszkającym w Dublinie. Obecnie jest dyrektorem RHA School i wykłada na pół etatu w NCAD Media Department. Jest absolwentem DIT i NCAD i zajmuje się malarstwem i filmem.
