
Thomas Pool: Co jako rzeźbiarza przyciąga cię do drewna jako medium?
Tina O'Connell: To pewnie ten zapach! Mój tata był bardzo utalentowanym stolarzem samoukiem. W latach 1970. budował własne currach, a w latach 80. własną łódź rybacką, na której łowił ryby w latach 90. Następnie założył własną firmę produkującą schody, aż do przejścia na emeryturę. Dlatego przebywanie w jego warsztacie i wokół drewna było po prostu idealne. Przez lata pracowałem z nim nad kilkoma projektami, więc nie bałem się korzystać z maszyn, ale nauczył mnie też, jak zachować bezpieczeństwo podczas pracy w warsztacie.
TP: Jak ewoluowała Twoja praktyka na przestrzeni lat?
TOC: Moja przygoda ze sztuką zaczęła się dość spontanicznie. Około 12 lat temu zamiast naszego zwykłego wieczoru przy winie postanowiliśmy z przyjacielem malować. Skończyło się na tym, że wykorzystaliśmy stare łupki z remontu jej domu. Tej nocy coś we mnie zaiskrzyło i zacząłem malować na tabliczkach i płótnach, wykonując głównie prace komercyjne i na zlecenie, sprzedając na targach i za pośrednictwem mojej strony internetowej.
Bardzo chciałam rozwijać własną praktykę artystyczną, więc poszłam na kursy Fetac Level 5 i 6 w Ennistymon Art School. Zachęcano mnie do corocznej pracy nad jakimś tematem; Kiedy teraz patrzę wstecz, zdaję sobie sprawę, że moje tematy były autobiograficzne. Zebrałem portfolio i zdecydowałem, że zdobędę dyplom. Zdecydowałem się rozpocząć bezpośrednio drugi rok studiów licencjackich z rzeźby i mediów kombinowanych na LSAD, ponieważ wydawało mi się, że jest to kurs zapewniający największą swobodę eksploracji wszystkich materiałów.
Mimo że kurs był wyzwaniem i obejmował naukę programów wykorzystujących media cyfrowe, bardzo podobała mi się możliwość opowiadania historii za pomocą animacji poklatkowej, dźwięku i wideo. Przez całe studia kontynuowałem prace związane z moim życiem, ponieważ czuję, że dobrą sztukę mogę tworzyć tylko na podstawie czegoś, co znam. Wykorzystuję rzeźbę rzeźbiarską jako medium do opowiadania historii o charakterze autobiograficznym.

TP: Jak i skąd pozyskujesz surowce do swoich dzieł?
TOC: Cóż, dużo żebrania i handlu obrazami z ludźmi! Mieszkam w Burren i rośnie tam bardzo niewiele drzew innych niż sosna leśna, więc Raymond, chirurg drzewny, którego znam, kupił mi kilka ładnych kawałków drewna. Skontaktował mnie z mężczyzną o imieniu Joe, który zajmował się leśnictwem i podarował mi kilka większych elementów, które wykorzystałem w swojej wystawie dyplomowej. Część darów przekazali także inni mieszkańcy, za co jestem im bardzo wdzięczny. Elementy pokazu były mieszanką dębu, cyprysu i buku. W przyszłości planuję zdobyć fundusze na zakup przyczepy cyprysowej.

TP: Pisałaś już wcześniej o tym, jak w swojej pracy poruszasz kwestie związane ze zdrowiem psychicznym i macierzyństwem. Czy mógłbyś nam powiedzieć na ten temat nieco więcej?
TOC: Dla mnie moje zdrowie psychiczne jest silnie powiązane z doświadczeniem bycia matką. Jako młoda matka odczuwałam presję ze strony siebie i społeczeństwa, aby zawsze wyglądać tak, jak sobie radzę, niezależnie od nieprzespanych nocy i ciągłej walki ze swoją wagą. Ojciec moich dzieci przeważnie pracował poza domem, więc od poniedziałku do piątku byłam samotną matką. Zacząłem cierpieć na problemy psychiczne; leki przeciwdepresyjne pomogły na wiele sposobów, ale czułem, że trochę tłumią moją kreatywność. Odkryłam, że pomogło pływanie w morzu przez całą zimę, a także długie wędrówki, znalezienie czasu, aby mój mózg odciął się od obowiązków dnia codziennego i po prostu był ze swoimi myślami. Jestem teraz w pełni świadomy oznak pogorszenia się mojego zdrowia psychicznego i pierwszą rzeczą, jaką próbuję zrobić, jest pójście popływać. Innym razem biorę długopis i papier i zaczynam zapisywać wszystkie swoje myśli, aby nie krążą po mojej głowie – to naprawdę pomaga. Czasami odnajduję w tych pismach humor, który podnosi moją głowę z tej ciemności.

TP: Twoja niedawna wystawa dyplomowa w Limerick City Gallery of Art zawierała wiele rzeźb przedstawiających życie rodzinne i domowe. Czy mógłbyś nam opowiedzieć o zamierzeniu dotyczącym tych elementów?
TOC: Moja wystawa była głęboko osobista, a każda rzeźba oddawała złożoność życia rodzinnego i domowego. Pierwsza rzeźba, którą zrobiłem, Feach Orm (zobacz mnie), został wyrzeźbiony w czasie, gdy czułem się bardzo przygnębiony i pełen zwątpienia. Moja córka właśnie wyjechała, aby wrócić na uniwersytet w Nowej Zelandii, a ja odczuwałem ogromną stratę. Kiedyś zaplatałam jej włosy, więc zdecydowałam się na kształt drewna i wyrzeźbiłam dwa francuskie warkocze z twarzą, wykorzystując wizerunki mojej córki jako odniesienie. Byłem nowy w obsłudze piły łańcuchowej i podczas pracy nad tym elementem zrobiłem głębokie nacięcie w szyi, którego nie dało się naprawić. Pomyślałam o francuskich warkoczach i ładnych ubraniach, które nosiłyśmy idąc na mszę. Na zewnątrz wyglądaliśmy jak idealna rodzina, ale czasy były trudne, gdy brakowało pieniędzy. A więc jednak Feach Orm początkowo dotyczył mojej córki, ale stał się jeszcze bardziej istotny dla mojego wychowania i masek, które uczono nas nosić na zewnątrz wobec świata. Moja rzeźba, Kiedy byłeś duży, a ja mały, pożyczyłem tytuł piosenki mojej przyjaciółki Katie Theasby, którą napisała o swoim tacie. W tym przypadku nastolatka ma 6 cm wzrostu, jest wyrzeźbiona z drewna cyprysowego i ma na sobie sprzęt GAA oraz słuchawki podłączone do telefonu komórkowego. Matka jest mniejsza, ma 4 metry wzrostu i czuje się mała, bo nie jest słuchana. Tak naprawdę intencją wszystkich tych prac jest opowiedzenie historii – mam nadzieję, że matki i rodziny będą mogły się z nią utożsamić, z humorem odnalezionym wśród dramatów codziennego życia.

TP: Czy są jakieś nadchodzące projekty, którymi chciałbyś się z nami podzielić?
TOC: Właśnie zakończyłem miesięczny staż w The RHA i Áras ÉAnna w Inis Oírr, gdzie zainspirowała mnie do stworzenia pracy związanej z moim dziadkiem i ojcem. Używałem kamienia do rzeźbienia przedmiotów i opowiadałem historie o moim dziadku; to było wspaniałe przeżycie. Część wyspiarzy znała mojego ojca z czasów, gdy łowił ryby, a złota gęś odnajdywała currach, który jako pierwszy zbudował mój ojciec, siedząc na plaży w Inis Oírr.
Jestem bardzo podekscytowana możliwością wystawienia we wrześniu w Limerick City Gallery of Art, gdzie pokażę prace z mojej wystawy dyplomowej. LCGA mocno wspierała irlandzką rzeźbiarkę Janet Mullarney i posiada niektóre jej prace w swojej stałej kolekcji. Wystawienie się w przestrzeni, w której wystawiała się ta niesamowita kobieta, będzie zaszczytem.
W październiku lecę do Austrii na dwa tygodnie. Zdobyłem nagrodę LSAD-TUS Global Travel Award, więc wezmę udział w tygodniowy kursie rzeźby betonowej i tygodniowy kurs rzeźbienia piłą łańcuchową. Jestem bardzo podekscytowany możliwością rozwijania umiejętności rzeźbienia piłą łańcuchową, ponieważ do tej pory używałem piły łańcuchowej jedynie do blokowania, a następnie uszlachetniania za pomocą szlifierki kątowej i narzędzia Dremel. Betonowa rzeźba da mi alternatywę do tworzenia projektów o dużej skali, które chętnie będę eksplorować w przyszłości. Wracam także do LSAD, aby w niepełnym wymiarze godzin zrobić tytuł magistra sztuk pięknych. Nie mogę się doczekać powrotu do rzeźbienia w drewnie, więc jeśli ktoś chce podarować drewno North Clare, gdzie nie rosną żadne drzewa, chętnie je przyjmę!

Tina O'Connell jest artystką i rzeźbiarką mieszkającą w Burren.