Zbiegi okoliczności, przypadkowe spotkania i powodzenia
BRIAN O'DOHERTY W SWOIM PIERWSZYM WYWIADZIE PO OFICJALNYM POCHOWANIU „PATRICKA IRLANDII” – pseudonimu/osoby, którą artysta pracował w niedziele od 1972 r. w 1 r., rozmawia z Brendą Moore-MCCANN. (XNUMX)
Brenda Moore-McCann: The Visual Artists News Sheet skupia się na podejściu artystów do rozwoju różnych zawodowych, administracyjnych i organizacyjnych aspektów ich kariery. Przyjrzenie się swojej praktyce artystycznej na przestrzeni ostatnich 50 lat wskazuje na zupełnie inny stosunek do takiego systematycznego podejścia. Można nawet powiedzieć, że pokazuje to wywrotową postawę, która pojawia się również w twoim krytycznym pisaniu. Na przykład w 1986 roku Posłowie do Wewnątrz białego sześcianu zauważyłeś, że system ekonomiczny otaczający sztukę był praktycznie niekwestionowany (poza sztuką lat 1960. i 1970.) przez kluczową postać artysty, dzięki czemu otrzymujemy sztukę, za którą płacimy, a nie sztukę, na którą zasługujemy. Wcześniej, w latach 1960., kiedy krytyk sztuki z New York Times, napisałeś The Corruption of Individuality, w którym opisałeś erozję artystycznej wolności w obliczu uwodzicielskiego łupu „atmosfery wielkich pieniędzy w cieplarni”. Na koniec powiedziałeś kiedyś o Orsonie Wellesie: „Oddzielenie Wellesa, Wellesa reżysera, Wellesa aktora, Wellesa pisarza, Wellesa magika, Wellesa w jego różnych postaciach, od jego pracy jest zadaniem beznadziejnym, a ostatecznie wątpliwym. Podobnie jak jego filmy, był własną fikcją. On i jego sztuka przenikają się w sposób, który niektóre krytyki uznają za niedopuszczalne. Ale kto tu ustala zasady? Wszystkie te teksty wydają mi się odzwierciedlać postawy, które pojawiają się w Twojej sztuce. Zgodzisz się?
Brian O'Doherty: Wszystko wydaje się tak przypadkowe, arbitralne i zależne od przypadku, że to cud, że kończymy tam, gdzie jesteśmy. Moja własna kariera, jeśli można tak to nazwać, jest kształtowana przez zwykłe zbiegi okoliczności, przypadkowe spotkania, z szeptami szczęścia. Wiele zawdzięczam innym ludziom. Thomasowi McGreevy, wspaniałej kobiecie o imieniu Nancy Hanks, mojej żonie Barbarze Novak. Z tego wszystkiego pochodzi jakaś fikcja, którą przedstawiasz jako siebie, czymkolwiek to jest. Nigdy nie postrzegam siebie jako stabilnego bytu, ale jako płynną, wielowartościową serię przystosowań do wewnętrznych i zewnętrznych nacisków, rodzącą różne osobowości. To jest doświadczenie każdego, jak sądzę. Po prostu opisałem niektóre z moich – mam na myśli persony. Oczywiście to wszystko nie oznacza, że nie masz głowy, kiedy przechodzisz przez jezdnię w ruchu ulicznym. Tę praktyczną, codzienną osobę, która robi zakupy i płaci czynsz, nazywam „dobrym serwisem”, przyzwoitym facetem, ale nie przesadnie bystrym. Zgubiłbym się bez niego.
BMMc: Twoje strategie artystyczne od lat sześćdziesiątych celowo starały się uniknąć konsumpcyjnego podejścia. Prawdopodobnie najlepszą reprezentatywną kategorią w twoim dorobku jest efemeryczna Rysowanie liny instalacje z ostatnich 36 lat przeprowadzone przez niedawno pochowaną osobę Patricka Irelanda. Czy możesz skomentować swoje główne obawy jako artysty?
BOD: Nie mam nic przeciwko pieniądzom, chyba że ich nie mam. Ale artyści sprawiają, że rzeczy i rzeczy wchodzą w burzliwy krajobraz ekonomiczny pieniędzy. Potem dzieją się dziwne rzeczy. Pieniądze stają się ważniejsze niż sztuka. Sztuka staje się fetyszyzmem. Targi i aukcje sztuki stają się weryfikatorami wartości. Magiczne moce sztuki tracą na wartości. Jesteśmy w trakcie wielkiej dekadencji. Nie mogę domagać się wyższości moralnej ani etycznej. Przez ponad czterdzieści lat robiłem tymczasowe instalacje głównym kręgosłupem mojej pracy, bo to sztuka, którą musiałem wykonać. To trzymało mnie poza rynkiem. Utrzymywałem się – i swoją sztukę – innymi pracami. Dobrze jest mieć dobrą żonę, która widzi cię, gdy nie masz pieniędzy. Wszystkie instalacje wykonał Patrick Ireland, który teraz został pochowany w IMMA dzięki uprzejmości Enrique Juncosy. Wszystkie tymczasowe, z wyjątkiem jednego w Kalamazoo. Myślę, że prace tymczasowe wyostrzają percepcję widza. To, co widzisz, jest zagrożone wycofaniem. Dzieło śmiertelnika zawiera już iloraz żalu, antycypacyjne przebłyski pamięci, w tym pamięć o – w moim przypadku – sobie w dziele. Tak więc zajmowanie tymczasowej instalacji może być skomplikowaną sprawą.
BMMc: Czy zgodziłbyś się, że twoje teksty często mogą stanowić wskaźniki twoich strategii jako artysty?
BOD: Kiedyś pisałem o innych artystach, ale już nie tak bardzo. Uczę się czegoś, kiedy piszę o innych artystach. O własnej pracy piszę w listach do przyjaciół. Dużo myślę w ten sposób. Książka White Cube oczywiście odnosi się na kilka pośrednich sposobów do moich własnych obaw jako artysty. Wyszedł z moich instalacji. Wspinałam się po tych białych galeriach, przyczepiając linie do sufitów, narożników itp., aż w końcu zadałam sobie pytanie: „co to za białe pudło, w którym jestem?” A raczej białe pudełko zapytało mnie: „dlaczego jesteś w moich dziewiczych przestrzeniach?” Byłem zdumiony natychmiastowym przyjęciem White Cube w Artforum. Wydaje się, że to trwa wiecznie. Wkrótce kolejne tłumaczenia – Francja, Włochy. Ludzie zakładają teraz, że mam mądre rzeczy do powiedzenia na temat galerii. Ja nie. Powiedziałem to, co miałem do powiedzenia. Nie jestem guru galerii.
BMMc: Teraz, kiedy twój najbardziej znany (i znany niektórym) artystyczny pseudonim Patrick Ireland został w końcu pogrzebany, czy możesz zastanowić się nad 36-letnim doświadczeniem życia i pracy jako Patrick Ireland?
BOD: Patrick Ireland, jak wiesz, jest tworem politycznym. Krwawa Niedziela w Derry wywarła na mnie ogromny wpływ, podobnie jak na wszystkich innych. Podpisywałem swoją pracę tym nazwiskiem, aż Brytyjczycy opuścili Irlandię Północną i wszyscy obywatele otrzymali prawa obywatelskie. Liam Kelly w Belfaście i jestem w stałym kontakcie. Informuje mnie na bieżąco. Nadszedł czas, by porzucić Patricka. Uważam, że przyjęcie innego nazwiska to poważna sprawa, nie ma w tym nic zabawnego ani zabawnego. Istnieją pewne subtelne efekty na twojej osobie. Patrick Ireland w końcu stał się dla mnie wyraźną i widoczną osobą z własnymi myślami i pomysłami. Nastąpiła separacja. Ma to związek z mocą nazywania, z mocą słowa. Słowa są nieodłączną częścią mojej pracy. Przypuszczam, że do Patricka Irelanda można by nazwać słowem, podpisem. Muszę tu unikać wszelkich hokeistów. Ale miała miejsce dziwna wzajemna wymiana, przenikanie się, dreszcz przez twoją substancję. Przyzwyczaiłem się do pracy jako on. Kiedy byłem nim, wszystko inne zniknęło. Byłem sam z pracą, albo z dobrymi pomocnikami – w Dublinie miałem największe szczęście mieć Brendana Earleya i Fergusa Byrne'a, którzy głęboko zastanawiają się nad swoją pracą. Spotkanie z młodszymi artystami jest dla mnie bardzo potrzebne. Joe Stanley, który pomagał przy trumnie i podobiźnie Patricka; Brian Duggan, który jest pośrednio spokrewniony, oraz Jeannette Doyle, która użyczyła ramienia do trumny Patricka. Teraz muszę ponownie przyzwyczaić się do tworzenia sztuki jako ja sam. Będzie mi brakowało wolności i koncentracji, które dał mi Patrick. Ale jest radośnie opuszczony. Irlandczycy nie zabijają Irlandczyków i kobiet na północy. Przy okazji, książka Liama Kelly'ego, Myślenie długo jest pełen obrazów artystów reagujących na ten konflikt. Wyprodukowała kilka wspaniałych dzieł sztuki – Shane’a Cullena Fragmenty sur lesstitution Republicaines. A pamiętacie potężny gest Boba Ballagha na Żywą Sztukę dawno temu, w 1972 roku?
Note
(1) Po wydarzeniach z Krwawej Niedzieli w Derry w 1972 roku Brian O'Doherty zaczął używać pseudonimu / person Patrick Ireland w odniesieniu do swojej praktyki artystycznej; i w ramach tej strategii artysta przestał pokazywać prace w Wielkiej Brytanii. Po 36 latach pracy jako Patrick Ireland, O'Doherty formalnie „pochował” swoje alter ego podczas ceremonii w Irlandzkim Muzeum Sztuki Nowoczesnej (20 maja 2008 r.) jako gest uznania dla uczczenia przywrócenia pokoju w Irlandii Północnej.
Z archiwum:
„Myślę, że dzieła sztuki tymczasowej wyostrzają percepcję widza. To, co widzisz, jest zagrożone wycofaniem. Dzieło śmiertelnika zawiera już iloraz żalu, wyprzedzające przebłyski pamięci, w tym pamięć o sobie w grafice. Tak więc zajmowanie tymczasowej instalacji może być skomplikowaną sprawą”. – Brian O'Doherty (4 maja 1928 – 7 listopada 2022)
Po odejściu pioniera sztuki i artysty konceptualnego, Briana O'Doherty'ego, publikujemy ponownie wywiad z Brianem, pierwotnie zamówiony na VAN lipiec/sierpień 2008.