ESLAM ABD EL SALAM OPOWIADA O SWOJEJ NIEDAWNEJ REZYDENCJI W KUNSTVEREIN AUGHRIM.
Dyrektor Kunstvereinu Aughrim, Kate Strain, skontaktowała się ze mną w zeszłym roku, wysyłając przemiłego maila, pytając, czy jestem zainteresowana wizytą w studiu, aby mogła lepiej poznać moją twórczość. Byłam podekscytowana, ponieważ rzadko się zdarza, żeby kuratorzy szczerze kontaktowali się z artystami i rozmawiali. To było co najmniej odświeżające.
Kate wspomniała, że myśli o stworzeniu programu rezydencji artystycznej w Aughrim i zapytała, czy byłbym zainteresowany udziałem w programie pilotażowym latem 2025 roku. W myślach już tam byłem – w Aughrim i całym hrabstwie Wicklow. Byłem w górach Wicklow tylko raz, w 2019 roku, i mój przyjaciel Michael ostrzegł mnie, że będzie tam mnóstwo światła i piękna.
Czy widzisz sercem? To pytanie podsumowuje mój pobyt w Aughrim i stanowi tytuł nowego cyklu badań fotograficznych, który łączy się z moim innym, trwającym projektem fotograficznym, zatytułowanym „Mało wiedziałem”. Naturalnie i łatwo było wyobrazić sobie, jak te dwa projekty komunikują się ze sobą, niczym przez telefon, informując się nawzajem o przeszłości i teraźniejszości.

W książce „Czy widzisz sercem?” znajdziesz mnie słuchającego dawnych rozmów, które nigdy mnie nie opuściły, o różnych sposobach, w jakie staram się pozostać w kontakcie z sercem, jeśli chodzi o widzenie. Werset z Koranu stał się dla mnie punktem odniesienia: „Czyż nie przemierzali oni ziemi, aby ich serca zrozumiały i ich uszy usłyszały? Zaprawdę, nie oczy są ślepe, lecz serca w piersiach stają się ślepe” (22:46).
Osobiście, ten werset zawsze utkwił mi w pamięci, z wielu powodów, i im bardziej się starzeję, tym bardziej wszystko nabiera sensu. Oczy bywają zamglone, czasem osądzające i zagubione. Nie oznacza to, że serce nie ulegnie tym samym tropom, ale gdy się je zrozumie, będzie strzeżone i delikatnie chronione, widzenie może stać się moralnym i duchowym pożywieniem dla duszy i ciała. Czy zgodzisz się, że to nasz najcenniejszy dar?
To, jak widzi serce, doprowadzi nas do przeprowadzki jako procesu duchowego. Przeprowadzam się od grudnia ubiegłego roku, nie z wyboru. Pięć domów, cztery miesiące; w chwili, gdy twoje ciało się uspokoi lub spróbuje rozpoznać drogę z sypialni do kuchni i innych pomieszczeń, nadchodzi czas, abyś odszedł. Dyskomfort, zarówno fizyczny, jak i emocjonalny; cicha niepewność, która przesłania twoje dni. Te ruchy – kroki w całym ich metaforycznym i dosłownym sensie – są błogosławieństwem. Zobaczyłem światło, którego inaczej nie miałbym szansy spotkać. Odległość geograficzna w grze z każdym domem była tak zabawna; sposób, w jaki moje ciało bolało od noszenia toreb i wstrzymywania, wypuszczania oddechu. Sposoby, w jakie czułem się trzymany przez przyjaciół. Przeprowadzka jest konieczna, a elastyczność, która się z nią wiąże, jest nieoceniona, głównie dla twojego serca. To długi warkocz i dialog, który nigdy się nie kończy.
Na początku rezydencji Kate wspomniała, że jednym z elementów, z którymi najbardziej utożsamia się w moich fotografiach, jest ukazanie ludzkiego pierwiastka jako elementu natury. Obcowanie z jej komentarzem było dla mnie jak otwarcie się na pytania o „naturę”, którą rozwijamy i nabywamy z czasem jako żywe, oddychające, zmobilizowane ciała.
Na jednym z tych zdjęć widzimy dorosłego mężczyznę o imieniu Marc, trzymającego pluszowego konika. Konie są dla mnie stworzeniami pełnymi gracji, wrażliwości i absolutnie boskimi; za każdym razem, gdy spotykam któregoś z nich z bliska lub z daleka, moje serce zaczyna bić szybciej. Marc uosabia ich naturę: ogromną szczerość i czystość, siłę i kruchość, które pragnie się zachować i chronić. Kiedy zobaczyłam pluszowego konika w jego domku, a on w wieku dziewięciu lat powiedział mi, że to prezent od matki, uśmiechnęłam się, widząc, jak wszystko nabrało sensu.

Na zakończenie mojego pobytu rezydencyjnego, 27 czerwca w Kunstverein Aughrim, otworzyła się moja wystawa „Czy widzisz sercem?”, prezentująca serię fotografii i obiektów (znalezionych, podarowanych i kolekcjonowanych) w stanie wzajemnego odbicia. Drobne echa wewnętrznej przemiany; delikatne przypomnienia rzeczy odczuwanych, ale rzadko widzianych.
Przez lata pewne tematy nigdy mnie nie opuściły. Rosną wraz ze mną, zmieniają się i przekształcają wraz z wiekiem. Dom, obcy i znajomy dla nas wszystkich, nieustannie odsłania wymiary, których wcześniej nie dostrzegaliśmy. Dynamika rodziny. Różnorodność pytań zadawanych i podnoszonych na temat synchroniczności, czasu i losu. Żałoba, jej barwy i stadia. Głównym filarem mojej praktyki jest chodzenie – a konkretniej, ostatnio, chodzenie jako akt pamięci i jego związek z żałobą.
Eslam Abd El Salam to egipski artysta wizualny mieszkający w Belfaście. Posługując się fotografią analogową, polaroidem, tekstem i technikami mieszanymi, Eslam rozważa pojęcie synchroniczności, szczególnie w odniesieniu do przyjaźni i nieoczekiwanych spotkań z innymi.
@eslamabdelsalam_
W czerwcu Eslam odbyła miesięczny pobyt rezydencyjny w Kunstverein Aughrim w ramach festiwalu muzyczno-artystycznego Craic in the Granite 2025 organizowanego w Aughrim. Festiwalowi towarzyszyły nagrody festiwalowe Biura Sztuki Rady Hrabstwa Wicklow, a środki przeznaczono na Radę Sztuki.
kunstverein.ie